związek z wieloletnimi tradycjami

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 3273

    Spa, drugi po Sztuce czytania tom wiersz Miłosza Kamila Manasterskiego, to najprawdopodobniej najkrótszy tytuł współczesnej poezji polskiej. Nazwa belgijskiego kurortu, która już dawno temu, prawie we wszystkich językach Europy, stała się synonimem miejscowości letniskowej, posiadającej źródła wód mineralnych i... liczne gromady kuracjuszy, tu podlega powtórnej metaforyzacji. Zazwyczaj w kurortach widzimy lekkość, obcych, rozbawienie. Rzadziej dostrzegamy tubylców, funkcjonujących przecież na trochę innych zasadach. Łapiemy klimat, pomijamy problemy. W Spa Manasterskiego jest ów klimat lekkiego, niezobowiązującego kontaktu. Najczęściej budowany ironią, świetnie spuentowany. Ale spoza odświętności otium wyziera szara, trochę zmęczona twarz codzienności. Taki surrealistyczny kontrapunkt. Bo przecież, „niedziela zwykła/ nie będzie nikogo oszczędzać”, nawet młodzieży wracającej z dyskoteki, młodzieży, która „ w sklepie spożywczym” szybciej dochodzi do dorosłości.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 2105

    1.
    Pisanie dzienników, to sprawa jakoś żenująca. Przynajmniej tak myślę ja, który się jeszcze na to nie zdecydował, choć wielu moich kolegów literatów czyni to z powodzeniem. Pierwsze narzucające się pytanie: kogo to zainteresuje. Ani to życie nasze nie obfituje w Wielkie Wydarzenia, ani wielkie skandale. Nie jesteśmy bohaterami lustracji, ani najmniejszych nawet afer seksualnych. Zresztą o tych ostatnich sprawach mogłyby tylko napisać nasze partnerki, a my sami mielibyśmy niezmiernie zajmującą lekturę... Wprawdzie dzienniki pisał Żeromski, Dąbrowska, Nałkowska i inni luminarze literatury. Ale oni co innego. Obracali się w elitarnych towarzystwach, byli świadkami swojej epoki i przemian historycznych, a nawet ich bezpośrednimi uczestnikami. A my? Powojenni literaci, zmagający się z komunistycznym reżimem, albo młodsi przygniatani ogromem głupoty rządzących nami skretyniałych krasnoludków? Co więc takiego możemy umieścić w dziennikach, żeby to było ciekawe, porywające, oryginalne, uniwersalne? Może więc lepiej nie pisać wcale, niż zapisywać banały.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 6518

    Powrót Kartezjusza
    Gdy umarł Zbigniew Herbert, napisałem wiersz, który do dziś tkwi w internetowych zasobach poezji (ekologicznie) czystej. Nie wycofuję tekstu, chociaż nie umieściłbym go w żadnym „papierowym” tomie.
    Literatura „żałobna”, liryka epitafijna ma swoje wyżyny i doły.
    Skoro dość nisko oceniam wiersz o Herbercie, dlaczego nie zrezygnuję z jego upowszechniania? Jak zawsze powodów jest wiele. Wiersz nie wymaga komentarzy. Nie uczestniczy w żadnych grach. Napisany w prostej konwencji wyraża parę banalnych prawd.
    Kiedy umiera poeta jego dorobek – odrębna substancjalna dusza idzie do czyśćca milczenia i pyłu. Tam też na ogół pozostaje. Niekiedy udaje mu się wyrwać do nieba wielkiej literatury. Bynajmniej nie na wieki. W tym cyklu awansu i degradacji wszystko ma znaczenie; wiek i powaga uczniów, kontynuatorzy, spory, „prywatne” działania spadkobierców, nagrody, liczba „przywołań”, cytaty, programy szkolne, seminaria, nagrody, inne wersje, nieoczekiwane analogie, metody badawcze, aktualność ideowa... Najmniej liczy się sam Tekst, zwłaszcza ten znany. Nowe odkrycia są pożądane. Stanowią przecież najlepszą pożywkę Cienia.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 2902

    Opowiadania Henryka Bardijewskiego to nie są utwory do łatwej i przyjemnej lektury. Owszem, ich lekkość, nastrojowość, wdzięk fabularny wabią czytelnika, lecz rychło się okazuje, że jest to proza wielowarstwowa, pełna ukrytych znaczeń; że aby wejść w głąb świata Bardijewskiego a nie tylko ślizgać się po jego powierzchni, trzeba uruchomić własną wyobraźnię, spojrzeć na rzeczywistość oczami autora. Wtedy, jakby przez osobliwy teleskop, dostrzeżemy wszystkie niuanse, przerysowania, pogodną ironię, z jaką autor podchodzi do wszelkich otaczających go zjawisk.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 2903

    „Świat odmienić na nowo może siła słowa” - Słonimski, i „Słowo objaśnione przez światło” - Przyboś. Identyfikacja świata wewnętrznego z zewnętrznym odbywa się na zasadzie poszukiwania wspólnego mianownika dla obu tych światów. Oto geneza mojego liryzmu - mógłby powiedzieć poeta Stefan Jurkowski - określając powiązania pomiędzy sobą a światem - z których powstają wiersze. To one bowiem stanowią zapis doznań psychicznych i moralnych współczesnego człowieka. I to jego (poety) „wysiłek jest wysiłkiem tysięcy pokrewnych mu istot pogrążonych w dziele przebudowy świata”.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 2256

    Józef Hen należy do pisarzy, którzy uważają, iż rzeczywistość nie jest jednorodna i wymaga wielowątkowego opisu. Czas i miejsce akcji są względne. Być może nie mają początku ani końca. To tylko my umieszczamy wszystko w czasie, przestrzeni i kolejności. A tymczasem jest to wielka układanka ciągle trwająca, uzupełniająca się i przenikająca. Oczywiście, można się z tym zgodzić lub nie, bo tego rodzaju rozważania należą do kategorii poglądów filozoficznych. Bezsporny natomiast wydaje się tutaj fakt, że prozie Hena wychodzi to na dobre. Tworzy on bowiem powieść wielopiętrową, która obok historycznych wartości poznawczych zawiera w sobie elementy romansu, a nawet kryminału.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 4214

    Nowy tom wierszy Marka Wawrzkiewicza „Coraz cieńsza nić” to w pewnym sensie kwintesencja wcześniejszych dokonań autora. Z jednej bowiem strony poeta czerpie z wielkiego zasobu swoich doświadczeń artystycznych i życiowych, z drugiej zaś – co bywa bardzo rzadkie – nie zastyga w ulubionych przez siebie formach. Zawsze jest sobą, a pisanie traktuje jak coś najbardziej naturalnego, niemal jak fizjologię, która zawsze najlepiej określa kondycję człowieka. Spontaniczność tych wierszy nie oznacza braku świadomości i niekontrolowanej żywiołowości. Wawrzkiewicz jak mało który poeta jest mistrzem formy; lirykiem, jakich obecnie można ze świecą szukać. Ma więc wyczucie słowa, jego odcieni, najrozmaitszych pobocznych znaczeń, które mogą zaciemniać przesłanie poetyckiego komunikatu. Pisze wiersze krystalicznie czyste, finezyjne, choć zarazem proste, pozbawione wszelkiej pretensjonalności. Jest to mądra, czuła i bardzo męska liryka, której oś stanowi miłość, przemijanie oraz międzyludzkie porozumienie, czy... niemożność porozumienia.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 4550

    Aby lepiej odczytać wiersze zawarte w ostatnim tomiku Aldony Borowicz, pod frapującym tytułem „Ogniem otworzę drzwi”, wydanym po szesnastu latach od poprzedniego, warto sięgnąć do jej książek wcześniejszych – a nie było ich wiele. W 1978 r. zadebiutowała „Monologiem przed północą”, a potem – znowu po dwunastoletniej przerwie – ukazała się w Młodzieżowej Agencji Wydawniczej „A ta radość pierwsza” (1990).
    Już sam debiut, zaliczany do jednego z bardziej znaczących, świadczy o bardzo rozwiniętej autoświadomości poetyckiej, dojrzałym języku, indywidualnym sposobie obrazowania oraz definiowania otaczającego poetkę świata. A także o wierze i zarazem niewierze w moc poetyckiego słowa. Zaczęła od czystej liryki, ale nie mającej nic wspólnego z sentymentalizmem i czułostkowością. Aldona Borowicz wie, na czym polega poezja, zdaje sobie sprawę z tego, jak ważne jest odnalezienie swojego własnego głosu, własnej tonacji. A także szczerość wypowiedzi.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 4089

    Zbiór esejów Andrzeja Tchórzewskiego, jak każda książka wybitna, daje asumpt do szerokiej polemiki, prowokuje do odrzucania konwencjonalnych skorup interpretacyjnych, proponuje inne spojrzenie na literaturę, jako na zjawisko kultury, powstałe w określonym kontekście zewnętrznym. Nie są to szkice literackie obracające się wyłącznie w obrębie tekstów. Tchórzewski – w przeciwieństwie do krytyków skupiających się głównie na odczytywaniu z tekstu poetyckiego zewnętrznej warstwy świata – nie poprzestaje na interpretacji tego opisu, ale sięga głębiej do samej struktury poezji, jej kulturowych, filozoficznych, psychologicznych, a także historycznych uwikłań.

Strona 10 z 10