związek z wieloletnimi tradycjami

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 2515

    Zbigniew Jerzyna: Katalog życia i śmierci albo przygody pojęć

    Niedawno, 29 listopada 2010r. odszedł od nas Zbigniew Jerzyna. Jest szeroko znany w Polsce, a dzięki tłumaczeniom na kilkanaście języków obcych także poza jej granicami, jako poeta, dramaturg, eseista, autor widowisk i słuchowisk. Tymczasem winniśmy równie wyraźnie dostrzegać Jerzynę – myśliciela. Obligują nas do tego liczne stricte mądrościowe wiersze, tomik Pieczęcie (Anagram 1999) zawierający zbiór oryginalnych aforyzmów, a przede wszystkim książka wydana pod tytułem Katalog życia i śmierci albo przygody pojęć, którą chcę nieco przybliżyć.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 3252

    Kazimierz Słomiński Urodził się w Hornikach na wybrzeżu (1948). W Gdańsku ukończył filologię rosyjską i debiutował w 1971 r. W Białymstoku związał się z nauczycielskim ruchem literackim. Od 1984 r. redaguje kwartalnik „Najprościej” wydawany z funduszy Zarządu Okręgu Podlaskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego. Publikował w całym szeregu czasopism literackich, społeczno kulturalnych i codziennych. Wymienię tu „Głos Wybrzeża, „Litery”, „Głos Szczeciński”, „Nadodrze”, „Szpilki”, „Gazetę Współczesną”, „Literacki Głos Nauczycielski”, moskiewską „Literaturnoj Gazietę”, redagowane przez siebie „Najprościej”. Fraszki i aforyzmy K. Słomińskiego drukowane są w najbardziej znaczących almanachach i antologiach, takich jak: „Wielka encyklopedia aforyzmów” t. I (1996), „Fraszki polskie” (2002), „Księga aforystyki polskiej XXI wieku. Potęga myśli” (2002), „Księga aforyzmów” (2005), „Z fraszką przez stulecia (XV-XX w.). Antologia” (2005), „O miłości wszelakiej”, „Aforyzmy kulinarne i biesiadne”, „Kuchnia polityczna”, „Aby nie umknęło SŁOWO”, „Epea”. Indywidualnie wydał pięć książek: „Aforyzmy” (1988), „Ze snów o człowieku. Aforyzmy” (1991), „Clown story” (1992), „Zgrzeszyłem myślą” (1997), „Będziemy szybciej europieć” (2000).

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 2648

    Marek Dobrowolski

    3 lutego 2011 roku w ramach „wskrzeszonej” działalności Białostockiego Oddziału ZLP w nowej jego siedzibie - Galerii im. Sleńdzińskich odbyło się spotkanie z poetą Markiem Dobrowolskim, połączone z promocją jego debiutanckiego tomiku „Między ziemią niebem a mną” pod redakcją Ireny i Kazimierza Słomińskich. Książka przyciąga wzrok estetyczną twardą okładką, na której widnieje urokliwe zdjęcie zachodu słońca, oglądanego poprzez pojedyncze źdźbła traw (motyw powtórzony wewnątrz tomiku w grafice Andrzeja Taranty), wzbudzającego uczucia nostalgii i zadumy. Fotografia jest autorstwa samego poety, który dał się nam poznać także jako znakomity fotografik mający już za sobą wystawy fotograficzne (a ostatnio także jako dobrze zapowiadający się rzeźbiarz). Tytuł jest adekwatny do zawartości, która penetruje zagadkę bytu, skupiając się właśnie na wzajemnych relacjach między ziemią (czyli doczesnością, światem materialnym), niebem (czyli Bogiem, wiecznością) a człowiekiem. Książkę autor zadedykował „dobrym ludziom”, co wiele mówi o nim samym i o jego systemie wartości.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 2990

    Daniela Zajączkowska: Po Leśmianowskich ogrodach

    Poetycki tryptyk Danieli Zajączkowskiej, polifoniczny z natury ale dający jakiś posmak dialektyczny, bowiem przyjmować go można w następstwie: tezy-antytezy oraz syntetyzującej propozycji, nie będzie mnie dalej kusić, żebym szyję podstawiał prowokująco na "Heglowskie ukąszenie". Koniec z filozofią! Niemniej jednak przeinaczone heideggerowskie powiedzenie pozostawię w tytule.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 2675

    Krystyna Konecka: Listy dobiegniewskie

    Każdy ma swoją „nowogródzką stronę”. Stronę, gdzie świat się zaczął. Tą stroną dla Krystyny Koneckiej, świetnej poetki, poetki osobnej, rozpoznawalnej już na pierwszy rzut czytelniczego oka, jest Dobiegniew i jego okolice. Region bogaty w historię, dużej urody, gęsty od jezior, przepastnych lasów, gdzie rośnie Pan Buk pisany przez poetkę z dużej litery, z szacunkiem. Autorka w Dobiegniewie się urodziła „dwa kroki od brzegu” jeziora Wielgiego. I jako dziecko z rodzicami opuściła tę miejscowość, by później nie tylko w myślach, w wyobraźni, ale dosłownie, fizycznie przy każdej okazji do niej powracać.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 2538

    Radovan Brenkus

    Często do moich rąk docierają prace początkujących autorów, którzy zadają klasyczne pytanie, czy ich tekst nadaje się do publikacji. Ponieważ niedoskonałości wciąż się powtarzają, a powracanie do tych samych odpowiedzi, zwłaszcza indywidualnie, jest czasowo nieefektywne, zdecydowałem się na rekapitulację. Zwracam się właśnie do Was, literackich adeptów z nadzieją, że krytyczne uwagi pomogą Wam zorientować się w niedostatkach. Na ich podstawie powinniście sami odkryć, dlaczego redakcja czasopisma literackiego odrzuciła Wasz materiał, niezależnie od swojego gustu. Moim celem nie jest Was zniesmaczyć, ale ukierunkować, ponieważ także najsłabsi początkujący zasługują na podziw, już choćby z powodu czasu ofiarowanego twórczości literackiej. Żaden krytyk nie pozwoli sobie osądzać autora, ale jedynie jego teksty. W końcu nie jest psychologiem, a literatura niepozostająca w szufladzie jest na tyle surowa, że przynajmniej na początku nie zależy jej na nazwiskach, czy pseudonimach. Autor przeminie, zostaną teksty, jego dokonania.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 2479

    Mieczysław Czajkowski

    Pięćdziesiąt pięć lat pracy literackiej, osiemdziesiąt pięć lat życia Mieczysława Czajkowskiego, to doskonałe okazje do podsumowania Jego dorobku twórczego, okazja do przypomnienia osoby Jubilata i jego dokonań.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 3006

    Henryk Pustkowski

    Uwagi moje (można je od biedy nazwać referatem) są dowodem na to, ze nie można formułować swoich zamysłów i tez krytycznoliterackich w sposób bezrefleksyjny, beztroski nawet. Ponieważ swego czasu napisałem szkic „Imiona tożsamości” sprowokowany tytułem tomu – wyboru z twórczości poetyckiej śp. Tadeusza Chróścielewskiego, który spotkał się z życzliwością odbiorczą (także i samego bohatera szkicu), mniemałem, że uda mi się dopełnić wcześniejsze tezy badawcze eksploracją drugiego pola gatunkowego – prozą autora „Podzwonnego”. Tymczasem w miarę przypominania sobie, doczytywania kolejnych prozatorskich wytworów Pana Tadeusza sprawa zaczęła się komplikować, zaś pierwotne dobre samopoczucie krytyka literackiego zmieniło się dramatycznie.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 3526

    Kazimierz Burnat: Żar zmierzchu

    Próba zmierzenia się z materią, jaką pulsują wiersze Kazimierza Burnata, wzbudza silne emocje. Kiedy piszący jest poetą? Kiedy czytając wiersze, czujemy się, jakby ktoś uderzył nas między oczy, a niespodziewane, mocne przeżycie wpisuje się w pamięć i wywołuje kolejne reakcje. Na przykład uświadamia nam, że moglibyśmy w taki sposób przedstawić własne przeżycia lub – co ważniejsze – staje się impulsem do pisania, zarzewiem twórczym. Zmagając się jednak z tworzywem, jakim jest język, zwykłemu zjadaczowi chleba musi przyjść wtedy do głowy, że poetą nie każdy może być, a twórca dopuszcza nas do siebie do pewnego stopnia, pokazuje tyle, ile chce, kreuje rzeczywistość.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 3484

    Antologia poezji wietnamskiej od XI do XIX w.

    Mamusia na polu ryżowym, / A tatuś na wojnie. / Śpij maleństwo, śpij z babunią. / Powrócę, powrócę nieprędko. (wietnamska kołysanka)
    Z literaturą wietnamską spotkałem się po raz pierwszy w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku przy okazji fascynacji twórczością indyjskiego noblisty – Rabindranatha Tagore. To Tagore odesłał mnie do Nguyen Du, autora poematu „Opowieść o Kieu”, składającego się z ponad trzech tysięcy wersów. To do dziś najpopularniejsze dzieło literatury wietnamskiej, które przetrwało swą epokę. Tagore uważał Nguyen Du za „trzeciego poetę wszystkich czasów”, po Szekspirze i chińskim liryku Li Taj-po. Wietnamem interesowałem się jednak głównie ze względu na jego złożoną historię, zwłaszcza po 1945 roku. Czytałem wiele artykułów w „Kontynentach”, które przybliżały mi, jego piękno: falujące łańcuchy gór pokrytych gęstą dżunglą, ryżowiska, przedmieścia w szatach bananowców, ludzi konsekwentnych, uczciwych i skromnych; nierzadko pozbawionych radosnego dzieciństwa. Dopiero po 40. latach zetknąłem się z żywą poezją wietnamską, kiedy to podczas XVI Międzynarodowej Galicyjskiej Jesieni Literackiej poznałem Lam Quang My. Od tego czasu z Lamem i klimatem poezji wietnamskiej spotykam się kilka razy w roku na kolejnych Galicyjskich Jesieniach oraz w Polanicy Zdroju, Warszawie, Poznaniu, w Czechach...

Strona 5 z 9