związek z wieloletnimi tradycjami

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 1753

    „Kiedy w Paryżu młody człowiek ubiera się ekscentrycznie, pozwala sobie na swobodę erotyczną, nie pracuje, spędza życie w kawiarni i wygłasza osobliwe frazesy, powiada się, że egzystencjalistą; pół wieku temu w Berlinie młody człowiek prowadzący podobny tryb życia zyskałby miano nietzscheanisty. A przecież pierwszy ma równie mało wspólnego z Sartr’em, jak drugi miał z Nietzschem. Czytali tych filozofów, ale ich nie rozumieli, poprzestawszy jedynie na przyswojeniu sobie z ich prac frapujących, a zarazem wieloznacznych sformułowań, przy nieumiejętności myślenia metodycznego”.
    Opisana przez Jaspersa (1) sytuacja podsuwa wiele analogii. Nie tylko w sferze zachowań i deklaracji. Dzisiaj modne jest miano moralisty. Zapobiegają o nie poeci, działacze społeczni, a nawet wczorajsi menagerowie. Pisze się o etyczności tekstów poetyckich. Poeta, który mało drukował w latach 1971-1980 (bo mało pisał), jest bardziej moralny od tego, który często publikował, a mniej – od niepublikujących.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 916

    Tak się złożyło, że książka, o której piszę, zagościła niedawno na naszym portalu za sprawą notatki prezesa ZG ZLP Marka Wawrzkiewicza. Idzie o tom poezji Kaliny Izabeli Zioła „Okno niepamięci” opublikowany w ramach Biblioteki „Tematu” pod auspicjami ZLP. I nic w tym zdrożnego, tyle, że autorka i redaktor książki zamiast „Biblioteka „Tematu”, Bydgoszcz 2013” zamieścili na stronie tytułowej informację „Związek Literatów Polskich, Warszawa 2013” (poetka jest członkinią Oddziału Poznańskiego ZLP). I właśnie ten fakt sprostował prezes Wawrzkiewicz, „odcinając się” od przedsięwzięcia. A poszło o książkę dobrą, by nie nadużywać przymiotników, dostrzeżoną już przez krytykę literacką i wyróżnianą, m.in. nominacją do nagrody „Poetycka Książka Roku” na XXXVI Międzynarodowym Listopadzie Poetyckim w Poznaniu.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 1234

    Eugeniusz Kurzawa: Obrazki prowincjonalne prozą

    Trzeba mieć wiele odwagi, by stanąć oko w oko ze swoim życiem. Bo przecież tym właśnie jest dla Eugeniusza Kurzawy jego najnowsza książka „Obrazki prowincjonalne prozą”. Ocalił w nich odpryski wspomnień ze swoich szczenięcych i inicjacyjnych lat szczęsnych zmieszanych z niedostatkiem zbąszyńskiej codzienności, w której dorastał. Spojrzał raz jeszcze na bez mała 40-letnią ścieżkę powinności dziennikarskiej, zastanawiając się przy tym nad zdarzeniami i dawno dokonanymi wyborami, które zaważyły na jego dalszych losach. A życie – nie może być inaczej – splotło jego dni, jego trud, dążenia, tęsknoty, potrzeby i ambicje z wieloma ludźmi, z którymi przyszło mu tworzyć powszedniość i nadzwyczajność. A wśród nich w rolach epizodycznych znaleźli się tak znakomici artyści, jak Gustaw Zemła, Bohdan Chmielewski, Sokrat Janowicz, Jan Berdyszak, a z ziomków zza miedzy Jan Kurowicki, Janusz Koniusz i wielu, wielu jeszcze innych.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 1072

    Minęło wiele lat od czasu, gdy Wisława Szymborska tak podsumowała współczesność w wierszu „Pisanie życiorysu”:
    Raczej cena niż wartość
    i tytuł niż treść.
    Raczej numer butów, niż dokąd on idzie,
    ten, za kogo uchodzisz.
    Od tamtej pory udział wszelkiego rodzaju cyfr i kodów w naszym codziennym życiu mógł się tylko powiększać. Jesteśmy pozycjami na listach, kwotami w wypłatach, kontami w bankach. Spośród wszystkich szeregów cyfr szczególne znaczenie odgrywa jeden: PESEL – skrót od „Powszechny Elektroniczny System Ewidencji Ludności”. Nieprzypadkowo ten właśnie numer - identyfikujący człowieka bardziej jednoznacznie, niż imię i nazwisko - Andrzej Walter wyróżnił w swojej najnowszej książce poetyckiej, tytułując ją po prostu „Pesel”.
    Pesel to człowiek, bezimienna jednostka, która zbyt dobrze pamięta świat wcześniejszy, by móc zadomowić się w świecie współczesnym. W jego rzeczywistości wszystko jest „post”: postnamiętne,postbanalne,postcywilizacyjne, postindustrialne, postmodernistyczne.Nie istnieją praktycznie żadne ograniczenia terytorialne, granice ani zamknięte drzwi – jest za to przesyt, zmęczenie i wyczerpanie (na czym polega tragizm sytuacji?/ na braku tragizmu/ braku sytuacji – czytamy w wierszu „środa czwartek koniec”).

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 1032

    Niedawno pożegnałam Ryszarda Daneckiego, odpływającego w ostatni rejs, ten bez powrotu. Pływał on kiedyś jako rybak po Morzu Kaspijskim, ale zawsze wracał, nawet po największych sztormach. Tym razem nie wróci. Trudno w to uwierzyć, trudno się z tym pogodzić. Ten zawsze pełen życia i humoru, tryskający witalnością człowiek nie żyje. Bez niego poznański oddział Związku Literatów Polskich nie będzie już taki sam. Zabraknie żartów Ryszarda, jego ironicznego nieco śmiechu, opowiesci o dawnych latach, zdarzeniach i ludziach, których oprócz niego nikt już nie pamietał. Odszedł nagle, pozostawiając po sobie puste miejsce, ksiązki i wspomnienia... Nie pójdę już z nim na piwo, nie porozmawiam, nie pojadę do chaty w puszczy, nie zjem pysznego obiadu przygotowanego przez jego żonę... A jeszcze tyle mogłam usłyszeć, tyle się nauczyć, zrozumieć...

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 757

    „Poeci to naczynia święte” napisał Friedrich Hölderlin – poeta okresu klasycyzmu (1770-1843) i zarazem prekursor romantyzmu. W posłowiu do jego najsłynniejszych wierszy „Co się ostaje, ustanawiają poeci” czytamy: W tym stanie rzeczy – w dobie letargu, metafizycznej inercji – ogromną, a być może naczelną rolę mają do odegrania poeci. Oni bowiem są właśnie nosicielami owego pierwotnego ducha, który nie pozwolił człowiekowi zatrzymać się w granicach użyteczności, lecz kazał mu również „poetycko mieszkać na ziemi”.
    Andrzej Walter poetycko mieszka i twardo stąpa po ziemi. To prawda, że nie jest on zwolennikiem poezji przyrody, kiedy to znajduje się w orbicie ludzkiej egzystencji. Nie powiem wprost, że jego droga zupełnie odrębnym wije się szlakiem na mapie poezji współczesnej. Zwracam szczególną uwagę na te momenty, kiedy poeta stwarza niepokój łamiąc nieoczekiwanie nagłym przerzutem frazy, wyrzuca „banalizujący wyraz, uzyskując elipsę przydającą tekstowi niepowszedni urok.”

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 853

    Radovan Brenkus: Powroty piekła

    Radovan Brenkus (ur. 1974), słowacki poeta i prozaik, znany jest już trochę w Polsce z przekładów poezji i prozy (pióra Marty Pelinko), drukowanych w kilku polskich czasopismach (m. in. „Akant”, „Gazeta Kulturalna”, „Kozirynek”, „Wyspa”), a także prezentowanych podczas rzeszowsko-bieszczadzkich sympozjonów o literaturze pogranicza z udziałem twórców ze Słowacji, Ukrainy i Polski. Natomiast opowiadania z tomu Powroty piekła, który trzymacie Państwo w rękach, to prezentacja debiutanckiej prozy tego autora w tłumaczeniu na język polski.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 1114

    Mam przed sobą trzy ostatnie książki Elżbiety Musiał: Płacz czajki[i] (w której poetka zamieściła arcyciekawy poemat: „na śmierć zegarka przejechanego zimą przez samochód”), Na zdjęciu wciąż żyjemy[ii] i Ars Moriendi, czyli poradnik czynności nieużytecznych[iii].
    Elżbieta Musiał jest nie tylko poetką, ale i malarką, eseistką. Wydała kilkanaście zbiorów poetyckich, tom esejów Poeta patrzy na kobietę (2006). Jako malarka uczestniczyła w wystawach indywidualnych oraz zbiorowych w kraju i za granicą. Trzeba powiedzieć, że artystyczna aktywność Musiał spowodowała, że jest poetką odrębną, rozpoznawalną. O jej twórczości poetyckiej pisali m.in. Roman Śliwonik, Krzysztof Gąsiorowski, Stefan Jurkowski, Leszek Żuliński. Nieżyjący już Roman Śliwonik zauważył: „Musiał nie pisze wierszy marginalnych, błahych, jakie można ominąć. Poetka prowadzi dyskurs z sobą, to jest ciągły dialog – na szczęście głównie z sobą – bez przemądrzeń, ogólników i porad. To są wiersze poetki myślącej i wrażliwej. Ujmuje mnie powaga, odpowiedzialność artystyczna i pewien porządek zapisu”[iv].

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 966

    Jan Marszałek jest osobnym, oryginalnym i wyrazistym poetą, dramaturgiem, powieściopisarzem i publicystą, autorem kilkunastu tomów poetyckich oraz kilkudziesięciu książek pisanych prozą różnych gatunków. „Ciałobranie”, które chcę przybliżyć czytelnikom tego pisarza i wszystkim zwolennikom nietuzinkowej literatury, stanowi V tom poezji w ramach „Dzieł zebranych”. (Autor rozprowadza książkę osobiście, na nielicznych spotkaniach autorskich, dlatego trafiła do mnie z pewnym opóźnieniem.) To absolutne pierwociny Marszałkowego poezjowania, w znakomitej większości pisane w latach nauki w szkołach górniczych, w siódmej dekadzie XX wieku, o czym precyzyjnie informuje poeta w posłowiu. „Ciałobranie” w wersji niepełnej wydane zostało po raz pierwszy w 1965r. w Wałbrzychu, „poza oficjalnym wydawniczym obiegiem”, jak czytamy w posłowiu (znajdującym się zresztą na początku tomu).

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłony: 1176

    Bożena Kaczorowska: Punkt obserwacyjny

    Kiedy otwieram i zaczynam czytać debiutancki zbiór wierszy, zwłaszcza wiedząc z doniesień koleżeńskich i prasowych, że oto jest długo oczekiwany debiut osoby, która swoją obecność już zaznaczyła w świecie literackim jako laureatka prestiżowych, ogólnopolskich konkursów poetyckich, to zawsze oczekuję odkrycia czegoś nowego. „Punkt obserwacyjny” Bożeny Kaczorowskiej jest właśnie takim debiutem.

Strona 2 z 10