Felietony i komentarze

Aleksandra Słowik o Rozmowie Cezarego Sikorskiego i Leszka Żulińskiego

Rozmowa

Kilka słów o nowej książce Zaułka Wydawniczego Pomyłka lub dytyramb na cześć rozmowy.
Nakładem Zaułka Wydawniczego Pomyłka ukazała się nowa pozycja literacka pt. ROZMOWA. Tę rozmowę prowadzą Cezary Sikorski (filozof, poeta, eseista i wydawca) oraz Leszek Żuliński (poeta, eseista i wybitny krytyk literacki). Długie to pogawędki wychodzące z życiorysów rozmówców, ich twórczości, układów politycznych świata, w którym żyją, zmierzające do tematów bardziej uniwersalnych, jak filozofia i poezja oraz ich powiązania.

Od protestsongów do piosenek pro - Kazimierz Kochański o piosenkach

Na przestrzeni zupełnie nieodległych lat nastąpiła zasadnicza przemiana w tematyce piosenek niezgody.
Poczynając od Pete Seeger’a, który przemycił elementy polityki do liryki piosenek popularnych, poprzez dokonania Boba Dylana, Janis Joplin, czy Joan Baez; w Polsce Blackout (potem Breakout), Czesława Niemena, Skaldów, Republiki... nacisk na „dziejącą się krzywdę ludzi” ewoluował z przekazu jaskrawego jej ukazywania i wyśpiewywania do przykładów emanującego dobra i piękna.

Paweł Łęczuk – pocztówka z Chin

Pekin, czwarta rano

o tej porze nie śpią tylko
foreigners podobni do mnie
żołnierze pełniący wartę
na placu tienanmen i tłum gapiów
czekających na podniesienie flagi

jak świetliki we mgle połyskują
kolejne kwadraciki w budynkach

jeszcze dym z papierosa i łyk herbaty
zanim przyjedzie taksówka i powita mnie
słodki uśmiech uroczej Wu Xinwei

doprawdy przedziwna to chwila
brakuje tchu

Wiersz ten napisałem rzeczywiście w Pekinie i rzeczywiści o czwartej rano, 15 października tego roku, czterdziestego piątego i ostatniego dnia pobytu w Chinach. Tekst właściwie oddaje nastrój, który towarzyszył mi podczas całego pobytu w trakcie Writing Program For International Writers w miejscowości Tianjin Binhai New Area, jakieś dwieście kilometrów od Pekinu. I na tym mógłbym poprzestać, jednak oprócz poezji, pisałem też felietony, które złożyłem w jeden spory reportaż. Oto jego fragmenty.

Eugeniusz Kurzawa: Andrzejki Waśkiewiczowskie

Drugie już spotkanie pt. Andrzejki Waśkiewiczwskie odbyło się w w sobotę, 29 listopada 2014 r. w Wilkanowie na Ziemi Lubuskiej. 4 km od Zielonej Góry.
Ok. 2,5 godziny przed planowanym spotkaniem poświęconym Andrzejowi K. Waśkiewiczowi zacząłem palić w Domku ogrodnika, czyli w swoim prywatnym domku stojącym w ogrodzie, gdyż temperatura wewnątrz (i na dworze) wyniosła -3 stopnie. Nie dziw, że stawek zamarzł. Ale pod koniec imprezy ok. godz. 23.30 wnętrze miało 23 stopnie, zatem nabiłem temperaturę o 26 stopni w górę. Nikt nie powinien narzekać i nie narzekał, przynajmniej przy mnie.
Zaczęło się od tego, że każdy przybywający do Ogrodu sztuk gość dostawał świeczkę i zapalał przed kamieniem poświęconym AKW, stojącym przy wejściu do ogrodu, zresztą od dawna, czyli od śmierci Andrzeja. Obok marmurowego kamienia zawiesiłem jeden oprawiony portret AKW, drugi stał w Domku ogrodnika i towarzyszył nam podczas spotkania.

8. Jesień Polska w Wiedniu

Trwająca od 14 do 30 listopada 8. Polska Jesień w Wiedniu obfitowała w wiele imprez kulturalnych, począwszy od koncertów (m.in.dwa Koncerty Chopinowskie), spektakli teatralnych, kabaretów, dyskusji na tematy aktualne (Polonijne Podium Dyskusyjne z udziałem polskich dziennikarzy), po spotkania poetyckie czy, a może przede wszystkim, przypadający w tym roku jubileusz powstania Klubu Inteligencji Polskiej i polonijnego pisma JUPITER w Wiedniu.
Miałam przyjemność uczestniczyć w dwóch wydarzeniach: Jubileuszu JUPITERA i Klubu Inteligencji Polskiej oraz w spotkaniu POEZJA w WIEDNIU 2014 (2.edycja) w Galerii TAKT, zorganizowanym przez poetów z emigracji: Joannę Jandę z Wiednia i Wojciecha Jarosława Pawłowskiego z Londynu.

Marek Wawrzkiewicz: Nie wolno się z tym godzić

Zmarł wielki pisarz, Julian Kawalec. Miał 98 lat.
Niemal w tym samym dniu zmarła serialowa aktorka, która zagrała też kilka ról w słabo zauważanych filmach. Miała 35 lat. Po jej śmierci ukazało się dziesiątki nekrologów, w tym podpisanych przez najwyższych dostojników, a programy wszystkich stacji telewizyjnych pełne były wspomnień, opisów życia i twórczości aktorki.

Eugeniusz Kurzawa: Poezja polska dzisiaj

Zmarł największy polski poeta, Tadeusz Różewicz. I rzec można, skończyła się poezja. Czy jest jeszcze, o czym pisać, rozmawiać po Różewiczu? Być może należałoby zaciągnąć zasłonę milczenia, wszak tyle już słów, setek, milionów słów wypowiedziano i raczej z tego powodu świat się nie zmienił. W każdym razie nie zmienił się zauważalnie. A jednak ludzie, poeci nie przestaną tworzyć mimo braku Mistrza. Nie przestaną rozsiewać starych słów w nowych konfiguracjach. Takie jest życie, tak tworzy się kultura od paru tysięcy lat. Chcąc mówić o poezji dzisiaj nie mogłem pominąć tego istotnego dla mnie i dla poezji w ogóle wydarzenia: odszedł stary, 93-letni poeta i teraz musimy dać sobie radę bez niego. Jak? Nie wiem. Nie jestem w stanie powiedzieć. Mogę najwyżej przestawić swoje subiektywne dywagacje o poezji w Polsce, której zresztą i tak nie ogarniam, nie rozumiem, choć zajmuję się od lat pisaniem wierszy.

Narodziny pisma - Andrzej Zaniewski o LiryDramie

Nareszcie pojawiło się nowe pismo literackie, pismo dające nadzieję...
Piszę „pojawiło się”, a tak naprawdę, sądzę że zostało wywalczone, stworzone w mozolnym trudzie, dzięki ambicjom i marzeniom kilku zapaleńców, niepogodzonych z ogólnym marazmem i poddańczą bezradnością... Czy tych twórców było kilku, czy też główną rolę spełniła jedna lub dwie znaczące twórcze osobowości, to już mniej ważne, wobec faktu, że jest, zaistniało...

Magdalena Tara Tarasiuk o książce Piotra Kuncewicza: Brama. Dziennik intymny doktora Fausta

Piotr Kuncewicz: Brama. Dziennik intymny doktora Fausta

Zastanawiałam się, skąd to przyszło. Już wiem! Zapłodnił mnie Kuncewicz.
Kilka dni temu dostałam „Bramę”, jego nową książkę wydaną sześć lat po śmierci dzięki wielkiej determinacji żony i przyjaciół. To książka do czytania w ciszy, bo w całkowitej ciszy ją słychać.

Jest we mnie miłość (szkic Renaty Batko o poezji Anny Pituch-Noworolskiej)

Nie jestem krytykiem literackim i bardzo dobrze. Nie piszę recenzji – jeszcze lepiej. Próbuję tylko namalować słowami obrazy, które rodzą się z obserwacji i emocji, z bytowania i trwania, ze świadomości i tego, co podświadomością nazwano. A gdy podejmuję się „namalować obraz” Anny Pituch-Noworolskiej, to tytuł tego obrazu brzmi: Miłość i harmonia. Bo to jest, w moim odczuciu, Anna. Anna Kobieta, Człowiek, Lekarz, Poetka. Wielokrotnie widziałam Panią Annę na różnych spotkaniach i wieczorkach literackich. Zawsze spokojna, wyważona, pełna wewnętrznej harmonii i sprawiająca wrażenie człowieka spełnionego. Nawet wówczas, gdy zdawała się dystansować od świata, odsuwać, kryć w cień, tak naprawdę afirmowała to, co ją otacza, a tym samym głębiej i wyraźniej wnikała w strukturę świata i przybliżała się do niego. Była wtedy w sobie, a jednocześnie poza sobą. Była z kimś, czymś, co jest daleko i była z nami.

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.