związek z wieloletnimi tradycjami

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłon: 5308

    Tadeusz Czerniawski to pisarz, który już zaznaczył swoją obecność w historii polskiej literatury. Jego dotychczasowe książki wspomnieniowe, pięknie mówiące o życiu Polaków na Wileńszczyźnie, pokazały cały kunszt pisarski autora „Obrazków z Litwy” czy „Tam, gdzie Dysna płynie”. Jednak jego najnowsza powieść pt. „Miłość Artiomy” to krok dalej. Najpoważniejszy i chyba najdalszy krok Czerniawskiego w odkrywaniu prawdy tamtych czasów. Mało kto tak głęboko zagląda do kresowej duszy jak Czerniawski. Kardynał, Stefan Wyszyński, pisał: »Gdy gaśnie pamięć ludzka, dalej mówią kamienie«. Ta książka nie pozwala jednak, by tylko kamienie mówiły. W pełnych głębi i prawdy obrazach Czerniawski ocala świat, o którym wielu chciałoby zapomnieć. Z niezwykłą siłą ekspresji i subtelną wrażliwością pochyla się nad każdym człowiekiem, jednoczy się z każdym cierpieniem, ale i jednocześnie mówi o przyszłości ludzi »stamtąd«.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłon: 2795

    Tytuł tomu Andrzeja Tchórzewskiego „Bóg-Mara-Sen” może najprościej kojarzyć się z przysłowiem „sen mara, Bóg wiara”. I coś w tym jest, choć byłoby to skojarzenie dosyć trywialne. Dodajmy tylko, że Mara, to w hinduizmie bóg śmierci, w buddyzmie – zasada niewiedzy. Są to bowiem wiersze, które dotyczą ludzkiego poznania, jego niedoskonałości i chwiejności, znaczenia mitu dla naszego oglądu świata. Mówią o ludzkim dążeniu do absolutu, do jakiejś rządzącej światem zasady harmonii; o dojmującym pragnieniu zrozumienia wszechrzeczy. Człowiek chciałby mieć wszystko usystematyzowane, niemal jednoznaczne, i tu tkwią początki wszelkich mitów, tendencje do wyjaśniania owej zasady świata poprzez dogmaty – bezpieczne, jednoznaczne, ostateczne.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłon: 4010

    Dwie wersje jednej plotki
    Mit literacki; pisarz jako przedmiot fanatycznego kultu, uwielbienia, przewartościowania i nieprawdziwej lub ogólnikowo czy mętnie formułowanej biografii – to jeden z najciekawszych tematów socjologii literatury. W tym, chyba dość krzywym zwierciadle, odbijają się różne instytucje literatury, wydawnictwa, publiczność literacka, przewartościowanie i stosunek do aktualnej produkcji książkowej. Socjolog durkheimista musi podać rękę badaczowi kultury masowej.
    Mit literacki to temat z własnym piśmiennictwem. Zapewne, jeszcze nie można go mierzyć całymi bibliotekami, ale już półkami. Widać, że temat popularny, poszukiwany. Pierwsza w języku polskim monografia problemu zatytułowana po prostu: Mit literacki(1), gdy tylko wyszła, szybko zniknęła z półek księgarskich. Tematem „mitu” interesuję się od wielu lat. Byłam świadkiem narodzin mitu Stachury. Obecnie ten mit przeżywa chyba swój renesans. Kilkanaście lat temu wydawać by się mogło, że nad co trzecim „młodzieżowym” tapczanem wisiało jakieś zdjęcie „Steda”.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłon: 4117

    Spa, drugi po Sztuce czytania tom wiersz Miłosza Kamila Manasterskiego, to najprawdopodobniej najkrótszy tytuł współczesnej poezji polskiej. Nazwa belgijskiego kurortu, która już dawno temu, prawie we wszystkich językach Europy, stała się synonimem miejscowości letniskowej, posiadającej źródła wód mineralnych i... liczne gromady kuracjuszy, tu podlega powtórnej metaforyzacji. Zazwyczaj w kurortach widzimy lekkość, obcych, rozbawienie. Rzadziej dostrzegamy tubylców, funkcjonujących przecież na trochę innych zasadach. Łapiemy klimat, pomijamy problemy. W Spa Manasterskiego jest ów klimat lekkiego, niezobowiązującego kontaktu. Najczęściej budowany ironią, świetnie spuentowany. Ale spoza odświętności otium wyziera szara, trochę zmęczona twarz codzienności. Taki surrealistyczny kontrapunkt. Bo przecież, „niedziela zwykła/ nie będzie nikogo oszczędzać”, nawet młodzieży wracającej z dyskoteki, młodzieży, która „ w sklepie spożywczym” szybciej dochodzi do dorosłości.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłon: 2976

    1.
    Pisanie dzienników, to sprawa jakoś żenująca. Przynajmniej tak myślę ja, który się jeszcze na to nie zdecydował, choć wielu moich kolegów literatów czyni to z powodzeniem. Pierwsze narzucające się pytanie: kogo to zainteresuje. Ani to życie nasze nie obfituje w Wielkie Wydarzenia, ani wielkie skandale. Nie jesteśmy bohaterami lustracji, ani najmniejszych nawet afer seksualnych. Zresztą o tych ostatnich sprawach mogłyby tylko napisać nasze partnerki, a my sami mielibyśmy niezmiernie zajmującą lekturę... Wprawdzie dzienniki pisał Żeromski, Dąbrowska, Nałkowska i inni luminarze literatury. Ale oni co innego. Obracali się w elitarnych towarzystwach, byli świadkami swojej epoki i przemian historycznych, a nawet ich bezpośrednimi uczestnikami. A my? Powojenni literaci, zmagający się z komunistycznym reżimem, albo młodsi przygniatani ogromem głupoty rządzących nami skretyniałych krasnoludków? Co więc takiego możemy umieścić w dziennikach, żeby to było ciekawe, porywające, oryginalne, uniwersalne? Może więc lepiej nie pisać wcale, niż zapisywać banały.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłon: 7496

    Powrót Kartezjusza
    Gdy umarł Zbigniew Herbert, napisałem wiersz, który do dziś tkwi w internetowych zasobach poezji (ekologicznie) czystej. Nie wycofuję tekstu, chociaż nie umieściłbym go w żadnym „papierowym” tomie.
    Literatura „żałobna”, liryka epitafijna ma swoje wyżyny i doły.
    Skoro dość nisko oceniam wiersz o Herbercie, dlaczego nie zrezygnuję z jego upowszechniania? Jak zawsze powodów jest wiele. Wiersz nie wymaga komentarzy. Nie uczestniczy w żadnych grach. Napisany w prostej konwencji wyraża parę banalnych prawd.
    Kiedy umiera poeta jego dorobek – odrębna substancjalna dusza idzie do czyśćca milczenia i pyłu. Tam też na ogół pozostaje. Niekiedy udaje mu się wyrwać do nieba wielkiej literatury. Bynajmniej nie na wieki. W tym cyklu awansu i degradacji wszystko ma znaczenie; wiek i powaga uczniów, kontynuatorzy, spory, „prywatne” działania spadkobierców, nagrody, liczba „przywołań”, cytaty, programy szkolne, seminaria, nagrody, inne wersje, nieoczekiwane analogie, metody badawcze, aktualność ideowa... Najmniej liczy się sam Tekst, zwłaszcza ten znany. Nowe odkrycia są pożądane. Stanowią przecież najlepszą pożywkę Cienia.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłon: 3713

    Opowiadania Henryka Bardijewskiego to nie są utwory do łatwej i przyjemnej lektury. Owszem, ich lekkość, nastrojowość, wdzięk fabularny wabią czytelnika, lecz rychło się okazuje, że jest to proza wielowarstwowa, pełna ukrytych znaczeń; że aby wejść w głąb świata Bardijewskiego a nie tylko ślizgać się po jego powierzchni, trzeba uruchomić własną wyobraźnię, spojrzeć na rzeczywistość oczami autora. Wtedy, jakby przez osobliwy teleskop, dostrzeżemy wszystkie niuanse, przerysowania, pogodną ironię, z jaką autor podchodzi do wszelkich otaczających go zjawisk.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłon: 3774

    „Świat odmienić na nowo może siła słowa” - Słonimski, i „Słowo objaśnione przez światło” - Przyboś. Identyfikacja świata wewnętrznego z zewnętrznym odbywa się na zasadzie poszukiwania wspólnego mianownika dla obu tych światów. Oto geneza mojego liryzmu - mógłby powiedzieć poeta Stefan Jurkowski - określając powiązania pomiędzy sobą a światem - z których powstają wiersze. To one bowiem stanowią zapis doznań psychicznych i moralnych współczesnego człowieka. I to jego (poety) „wysiłek jest wysiłkiem tysięcy pokrewnych mu istot pogrążonych w dziele przebudowy świata”.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłon: 3089

    Józef Hen należy do pisarzy, którzy uważają, iż rzeczywistość nie jest jednorodna i wymaga wielowątkowego opisu. Czas i miejsce akcji są względne. Być może nie mają początku ani końca. To tylko my umieszczamy wszystko w czasie, przestrzeni i kolejności. A tymczasem jest to wielka układanka ciągle trwająca, uzupełniająca się i przenikająca. Oczywiście, można się z tym zgodzić lub nie, bo tego rodzaju rozważania należą do kategorii poglądów filozoficznych. Bezsporny natomiast wydaje się tutaj fakt, że prozie Hena wychodzi to na dobre. Tworzy on bowiem powieść wielopiętrową, która obok historycznych wartości poznawczych zawiera w sobie elementy romansu, a nawet kryminału.

    • Kategoria: Krytyka literacka
    • Odsłon: 5029

    Nowy tom wierszy Marka Wawrzkiewicza „Coraz cieńsza nić” to w pewnym sensie kwintesencja wcześniejszych dokonań autora. Z jednej bowiem strony poeta czerpie z wielkiego zasobu swoich doświadczeń artystycznych i życiowych, z drugiej zaś – co bywa bardzo rzadkie – nie zastyga w ulubionych przez siebie formach. Zawsze jest sobą, a pisanie traktuje jak coś najbardziej naturalnego, niemal jak fizjologię, która zawsze najlepiej określa kondycję człowieka. Spontaniczność tych wierszy nie oznacza braku świadomości i niekontrolowanej żywiołowości. Wawrzkiewicz jak mało który poeta jest mistrzem formy; lirykiem, jakich obecnie można ze świecą szukać. Ma więc wyczucie słowa, jego odcieni, najrozmaitszych pobocznych znaczeń, które mogą zaciemniać przesłanie poetyckiego komunikatu. Pisze wiersze krystalicznie czyste, finezyjne, choć zarazem proste, pozbawione wszelkiej pretensjonalności. Jest to mądra, czuła i bardzo męska liryka, której oś stanowi miłość, przemijanie oraz międzyludzkie porozumienie, czy... niemożność porozumienia.

Strona 15 z 16