Jest we mnie smutek nienarodzenia
Bezsilność źródła w piaszczystym podglebiu
Milczenie larwy w kipiącej topieli
Los ziarna – więźnia pustyni

Jest we mnie bezradność trwania
Plemienia Ona z czasów Magellana
Pustka namiotów lodowiec popiołów
Umilkłe echo wyśpiewanej pieśni

Opadłe ręce Jej – ostatniej z rodu
W krzepiącym geście wreszcie powitania
Tylu znękanych wiekami pochodu
do miejsc rodzinnych dawno spustoszonych