Wracaj Stasiu

img 0097 ja wa

Stanisławowi Grabowskiemu (1946-2020) oraz tym, którzy Go kochali 

To się nie miało prawo wydarzyć. Jeszcze nie dziś, jeszcze nie teraz, jeszcze zbyt wcześnie i zapytam żałośnie - dlaczego Stasiu nam to uczyniłeś? I jaka jest w tym symbolika, mistyka, wybacz, nie jestem dobry w takich pożegnaniach... a Ty...

byłeś przecież literackim tytanem. Nie z tych złotoustych fałszerzy rzeczywistości i nie z tych obrazoburczych herosów fikcji, ani też nie z tych leniwych wieszczy półbogów, potencjalnych Noblistów. 

Byłeś tytanem mikroświata prawdziwego aktu twórczego. Rybakiem talentów. Gigantem miłości – ukochania ludzi pióra: bezdyskusyjnie, bezwarunkowo i perwersyjnie dopuszczającym brak wzajemności. Syzyfem pracy u podstaw, pracy nad każdą iskierką literackiego piękna rodzącą się u najmłodszych, a potem i starszych, a nawet i najstarszych. Literatura bowiem była Twoją Świątynią. Domem bez skazy. 

Tak wiele mnie nauczyłeś, kochany Stasiu, że dziękować Ci za to nie sposób. Świata tego nie ogarnę, choć bywały też chwile, że potrafiłeś wyprowadzić mnie z równowagi, rozsierdzić, złamać, ale nawet wtedy towarzyszyła mi myśl, idea, przekonanie – Staś przecież chce dobrze, dla pisarstwa, dla tworzywa, dla mnie, dla sprawy i dla tekstu, dla jego literackości, jego wartości, dla słowa, dobroci, prawdy i piękna. Taki był Stasiu. Faktycznie zdegustowany współczesnym barbarzyństwem, ale i przekonany, że tym bardziej trzeba zacisnąć zęby i robić swoje. Z miłości. Z wiary. I wreszcie z nadziei. Nadziei, że sztuka to przedsionek wieczności.

A zatem jesteś już Stasiu w tej wieczności. Lecisz ponad nami, wiesz już wszystko, pan Bóg Ci tam pomaga pisać księgę nową – przecież wkrótce ją wydamy - wielką księgę Twojego bardzo wartościowego i potrzebnego życia – życia nie dla siebie, życia dla innych, życia dla pisania i życia dla Literatury. Przeczytamy tam to co zawsze wielu kandydatom na pisarza często mówiłeś w zaufaniu: 

WSTAWAJ I PISZ

Jest trzecia w nocy,

Ale wstań, nie leń się.

By na jej cześć ułożyć poemat ze słów.

W tym jednym jedynym

Niepowtarzalnym rytmie,

Który dyktuje ci właśnie do ucha

Twój anioł stróż.

Bierz kartkę i długopis, to tak niewiele,

I notuj słowa, które nie powrócą rano,

Po przebudzeniu.

Co się z nimi stanie, nie wiadomo.

Może poszukają nowego domu.

A może utoną we śnie,

Jak ciężki wojenny okręt w morzu

Trafiony torpedą.

Dlatego wstawaj i pisz. 

A może utoną we śnie, utoną Stasiu, tak jak i Ty kilka dni temu utonąłeś, ale to się wcale Stasiu przecież nie wydarzyło. To była tylko jakaś dziwna, nowatorska poezja, złudzenie może, a może nawet fikcja literacka. Wracaj nam tu zaraz Stasiu. Wracaj natychmiast i 

Wstawaj i pisz, wstawaj i pisz, wstawaj i pisz (...)

                                                                                                                                                                                     Andrzej Walter