23.06.2011 zmarł Ryszard Kulman

Ryszard Kulman

Myślę, że Ci, którzy Go nie poznali osobiście, coś bezpowrotnie utracili: nie poznają zauroczenia barwnością Jego osoby, spontanicznością i naturalnością, która niekiedy była rozpoznawana przez obcych dopiero po pewnej chwili – bo my mamy zazwyczaj jakiś ułamek sztuczności, zwłaszcza przy pierwszym kontakcie z nowo poznawanym człowiekiem, On – nie, On natychmiast rozmawiał, jakby kogoś znał od zawsze, jakby chciał się dowiedzieć, „co nowego”.
Ryszard Kulman ur. w 1947 r. w Grabownicy Starzeńskiej k. Brzozowa, całe dorosłe życie spędził w Sanoku. Ze swą troskliwą żoną Haliną i przywiązanymi do Nich córkami Edytą i Izą tworzyli rodzinę zespoloną, w której panowały wyjątkowo szczera wieź i zrozumienie. A już szczególnie było to widać podczas ostatnich miesięcy Jego cierpienia. Złamany kręgosłup w październiku 2010 r. zrastał się, lecz fatalna infekcja pokonała Go.

Ryszard większość życia zawodowego poświecił wyjazdom, w tym zagranicznym (Afryka, Ameryka, Chiny, prawie wszystkie europejskie kraje – pracował w serwisie „Autosanu”), przez ostatnie lata prowadził własną firmę. Nigdy nie zapominał o książkach, pochłaniał słowo drukowane; zawsze coś pisał, notował. Debiutował na łamach „Prometeja” (1978) – i chyba od tamtego czasu datuje się nasza znajomość. Wydał zbiory wierszy: Cokolwiek się stanie (1982), Słodki głód (1989), Lustra (1998), ostatnio Wszystkie kobiety (2009), w profesjonalnym opracowaniu plastycznym (okładka i grafiki wewnątrz tomu) córki Izabeli, dedykowany wnuczce Kasi Gładysz (córce Edyty i jej męża Janusza); oczywiście nie zabrakło w nim wiersza dla żony Haliny – zaraz po wierszu inwokacyjnym Kocham cię. Zawsze wierszami swymi intrygował krytykę i czytelników, miał swoją własną i tylko swoją dykcję, przy niewiarygodnej liczbie skojarzeń; trzeba cierpliwie każde zdanie przyjmować i użyć swej wyobraźni niemal na kredyt, by przyjęć Jego wzburzone obrazy, Jego potok – raczej potopu spienioną kaskadę wyobrażeń.
Pisał niekiedy krytyczne szkice, felietony. Ma niewydaną prozę, cykl opowiadań Brzuch baobabu (to reminiscencje w sumie kilkuletniego pobytu w Afryce), cykl poezji, który nazywał roboczo Sekrety miłości. Jeszcze niedawno przesłał mi „do wglądu” kilka wierszy z cyklu Sanockie lapidaria, które miał niebawem wydać. Wrósł w to miasto bardzo i właśnie jego ludziom, to detalom choćby, architektonicznym, poświęcał owe lapidaria; a sanoczaninowi Zdzisławowi Beksińskiemu poświęcił sporo oddzielnych not i wierszy, był zafascynowany jego malarstwem, jego osobowością.
Barwność obrazów i rozległość asocjacji, szczerze eksponowany sensualizm i obszerna gama liryczności w jego poezji – widzieliśmy to wszyscy, koledzy ze Związku Literatów Polskich i ze Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, bo był związany z pismem Nowa Okolica Poetów, w ostatnim numerze ogłosił kilka nowych swych wierszy. O Jego wierszach pięknie pisała w „Literaturze” Helena Zaworska, podkreślając m.in. ukazywane przez tego Poetę relacje pomiędzy kobietą i mężczyzną: „nie da się uwolnić od tej strasznej i cudownej jedności, jaką ustanowił On, pochylający się nad żebrem wydartym – bez mojej zgody”. Pisali i inni świetni interpretatorzy poezji.
Rysio Kulman była postacią tak barwną, że w jego pełnych metafor wypowiedziach granica pomiędzy Jego dobrotliwym humorem a dramatycznie brzmiącą powagą zacierała się – bo takie jest życie – jak sam przypominał. Racjonalista a jakże bujnej wyobraźni artysta.
Był zafascynowany nowościami, tak w kulturze jak i w ciekawostkach naukowo-technicznych, a jednocześnie bolał bardzo nad degradacją kultury zwanej wysoką. Nie umiał pogodzić się z niemal milczeniem o osobie i dziele Piotra Kuncewicza i jego „młodszego brata” Leszka Żulińskiego, któremu najdrobniejszą uwagę o życiu przesyłał mailem. A Rysio był jednym z jakże nielicznych, jeśli nie wyjątkiem w ogóle! – cieszył się sukcesami kolegów po piórze, ba ,był uskrzydlony osiągnięciami przyjaciół.
Rysio... Mój Boże! tyle Rysio Kulman dobra rozsiał po świecie swych bliskich i dalekich! Jak to możliwe, że Jego ubyło? Wierzę święcie w to, że On z nami pozostanie. Człowiek żyje do ostatniej pamięci ludzi – niech ta pamięć trwa i przetrwa. Ryszard Kulman jest tego szczególnie godny. Jest On, tylko się oddalił od nas. Na chwilę.

 

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.