Wiersze, z którymi chce się rozmawiać - Paweł Kubiak o książce Kaliny Izabeli Zioła

Tak się złożyło, że książka, o której piszę, zagościła niedawno na naszym portalu za sprawą notatki prezesa ZG ZLP Marka Wawrzkiewicza. Idzie o tom poezji Kaliny Izabeli Zioła „Okno niepamięci” opublikowany w ramach Biblioteki „Tematu” pod auspicjami ZLP. I nic w tym zdrożnego, tyle, że autorka i redaktor książki zamiast „Biblioteka „Tematu”, Bydgoszcz 2013” zamieścili na stronie tytułowej informację „Związek Literatów Polskich, Warszawa 2013” (poetka jest członkinią Oddziału Poznańskiego ZLP). I właśnie ten fakt sprostował prezes Wawrzkiewicz, „odcinając się” od przedsięwzięcia. A poszło o książkę dobrą, by nie nadużywać przymiotników, dostrzeżoną już przez krytykę literacką i wyróżnianą, m.in. nominacją do nagrody „Poetycka Książka Roku” na XXXVI Międzynarodowym Listopadzie Poetyckim w Poznaniu.

„Okno niepamięci” przedstawia się samo, otwiera się na czytelnika czystym liryzmem, jak w wierszu nawiązującym do tytułu:
zapukaj w okno mojej pamięci
może cię wpuszczę na chwilę
jak głodnego ptaka o świcie
może raz jeszcze
okruchy marzeń
wysypię na twoje dłonie
może jeszcze
zobaczę w twoich oczach
siebie z przeszłości
a może zamknę okno
bez słowa
(Okno)
Wystarcza odrobina przekory i niepamięć zamienia się w pamiętanie, żarliwe przywoływanie minionego, ożywianie zastygłych sytuacji lirycznych, by za rogiem kolejnego wersu... odwrócić bieg myśli! „Autoprezentację” może dopełniać utwór tematycznie sentymentalny, ale jakże dzwonny w brzmieniu i donośny, subtelnie zobrazowany, a jednak przekonywujący. Oto jego zakończenie:
(...)
słowa budzą echo
krążą
aż czysty dźwięk dzwonów
zapisze je w murach
na zawsze
(Maj nad Wilią)
Precyzję wypowiedzi tej poetki dobrze ilustruje wiersz zmagający się z fenomenem... milczenia, które poddane zostało swoistemu rozbiorowi na czynniki pierwsze, nie tracąc nic z malarskości i spontaniczności. Cytuję tę perełkę w całości:
na palecie brzasku
rozlane wszystkie kolory milczenia
jest różowe oniemiałe z zachwytu
i złote cenniejsze niż słowa
bladożółte oślepione zazdrością
czerwone zdyszane spełnieniem
i to szare
które zapada między nami
gdy nie mamy już sobie
nic do powiedzenia
(Odcienie)
W tym miejscu warto zwrócić uwagę na jakość puent, niewątpliwy argument poetycki Kaliny Izabeli Zioła, dar osiągania jakże naturalnej nieprzewidywalności, nie mającej jednak nic wspólnego z rebusem czy szaradą.
Jest to poezja wielkiego oczekiwania na nowe, następne, już nie nadzieja, a pewność, że przyjdzie, rozgości się w naszym życiu i będzie dobre, ugasi pożar naszych pragnień. Może dlatego jej istotnym motywem jest podróż, wewnętrzna lub zewnętrzna, a najczęściej obydwie te podróże jednocześnie; usłużna pamięć podsuwa mi w tym miejscu tytuł książki poetyckiej Andrzeja Wołosewicza „Prawdziwą podróżą naszego życia jest podróż wewnętrzna”. Wędrowanie, mozolne przedzieranie się przez ograniczenia własnej natury:
odjeżdżam z tego dworca
zostawiając za sobą
wiele niedokończonych spraw
i smutnych ludzi
jadę ku innym dworcom
gdzie niewiadoma
układam w głowie
jak w szafie
słowa
stukot pociągu
przytakuje moim myślom
znowu oswajam przyszłość
(Dworce)
Albo dalej: (...) kim być/ i jaką drogą zmierzać/ by zapisać na piasku/ ślad trwały i wyraźny (...) (Jak żyć).
Wreszcie erotyki. Rasowe, pobudzające wyobraźnię, „momentami” nieomal dotykalne, ale nie przekraczające granicy dobrego smaku, „kobiecości” ujęcia w najlepszym rozumieniu tego terminu. Poetka najzwyczajniej w świecie wierzy w miłość, jej wczoraj, dzisiaj i jutro, w jej ocalającą moc. Żartobliwie, z męskiego punktu widzenia, można dostrzec śmiałość czy też prowokacyjność kilku utworów, bowiem od zawsze wiadomo, że brzydsza płeć jest zazdrosna o przeszłość białogłowy (podobno kobiety zazdrosne są o przyszłość mężczyzny). Cóż, ryzyko poetyckie... Zachęcająco brzmi dwuwiersz otwierający tom, z wiersza bez tytułu: śliski jedwab pieści skórę/ wywołując dreszcz. Potem znajdujemy misternie zarysowaną ewentualność w klarownym liryku „Kiedyś”:
może kiedyś
obrysuję dłońmi
kształt twojej twarzy
może kiedyś
poczuję pod palcami
spłoszony trzepot serca
może kiedyś
przejdę po krawędzi nocy
na twoją stronę świtu
może kiedyś
A oto rozżarzone niecierpliwością zakończenie erotyku „Czekanie”:
(...)
gdy wchodzisz
zrzucam z siebie
wszystkie niewygodne myśli
ubrana tylko
w jedwab twoich dłoni
znowu czekam
Na deser pozostawiłem kuszącą obietnicę:
jestem jak czyste płótno
na którym
możesz namalować
wszystko co zechcesz
trwały ślad
pozostanie nawet
gdy już odejdziesz
(Obraz)
W kontekście liryki erotycznej godzi się wspomnieć o – dostrzeganej przez recenzentów – „kobiecości” tej poezji. Otóż, moim zdaniem, manifestuje się ona nie tyle delikatnością ujęcia tematów, czy pastelowością obrazów, co konsekwencją logicznego przewodu i (zaiste kobiecą) nieustępliwością w drążeniu tuneli egzystencjalnych, psychologicznych, emocjonalnych, aż do przysłowiowego światełka...! I czytelnik to docenia, chłonie, ufa.
Niewątpliwie Kalina Izabela Zioła kładzie przed nami wiersze, w których obraz świata jest świadomie przefiltrowany przez jej osobowość. Można zaryzykować twierdzenie, że w dużej mierze jest to poezja osobista, prywatna. Przymierzam zatem tę twórczość do założeń Nowej Prywatności (Pokolenie’76). Postulat wrażliwości moralnej realizowany jest tu raczej jako zawierzenie pewnemu ładowi emocjonalnemu, „sprawiedliwości” emocjonalnej, jeśli można tak powiedzieć. Przykłady znajdziemy w wielu utworach, przytaczam (z wygodnictwa) jeden z najkrótszych, zatytułowany „Wiosną”:
motyl na szpilce
zawirował
i odfrunął
w niebo nabijane gwiazdami
na jednej długiej nucie
przełamany krzyk
to niepotrzebna szpilka
próbuje odwrócić czas
Podobnie jak Nowa Prywatność poetka nie angażuje się w problematykę społeczną i polityczną (bo – wg programu Pokolenia’76 – nie można oczekiwać realnych efektów takiego zaangażowania), ale przecież nie tonie w oceanie egzystencjalizmu, kładzie akcent na sferę obyczajową i cywilizacyjną: zrywasz bukiety plików/ chowasz je/ do kieszeni pamięci/ która wcale nie jest twoja (W pociągu) oraz refleksję historyczną (czego nie uniknęli także wyznawcy Nowej Prywatności): (...) białe arkusze kartek/ opadają jak ptaki/ ze złamanym skrzydłem// telefony daremnie wibrują/ dalekim wołaniem (...) (Nad Smoleńskiem) i dalej: (...) ile jeszcze razy/ trzeba będzie/ liczyć krzyże// ile jeszcze trzeba śmierci/ by przebaczyć (Samolot), a także: (...) ta droga kręta i wyboista/ niełatwa/ jak życie nad Wilejką/ pod obcą flagą/ pośród obcych słów/ i nieprzyjaznych spojrzeń (...) (Szkoła w Nowej Wilejce).
Odchodzenie, przemijanie – wątki ontologiczne są tu dość liczne, jednak nie budzą niepokoju, zwycięża realizm widzenia naszej kondycji i jeśli nie pogodzenie, to z pewnością nie bunt:
tylko zmarznięty motyl
przytulony do liścia
na przekór jesieni
śpiewa tęczą kolorów
nie rozumie
dlaczego nikt go nie słyszy
(Jesienny motyl)
Znajdziemy w tym tomie wiele świeżych, poruszających metafor i porównań, np.: może teraz z pustych dłoni/ wyrosną nowe liście, albo bolesny lęk przemijania/ bezbronny jak brzuszek jeża, ale jeden wiersz chcę przytoczyć jako algorytm na poetycki dostatek. Jest w nim zgrabnie zarysowana sytuacja, akcja z początkiem, rozwinięciem i finałem, liryzm i dramaturgia, puszczona w ruch karuzela istnień, a nawet analiza psychologiczna i... kryminalistyczna! W dwunastu wersach – niemożliwe?
brzęk tłuczonego szkła
kaleczy gładkość nocy
stukają zamykane pospiesznie okna
wystraszone koty
kryją się w lepkim cieniu
nawet szczury
wstrzymały oddech
w ciasnym brudnym zaułku
narasta krzyk
przyspieszam kroku
by za chwilę
nie dogoniła mnie cisza
(bez tytułu)
W pewnym momencie lektury (i zapisków na potrzeby recenzji) spostrzegłem, że o każdym z tych wierszy chciałbym coś powiedzieć, skomentować – z każdym z nich „porozmawiać”. Mimo kruchości i pozornego wyeksploatowania podejmowanych problemów! Te wiersze naprawdę pomagają nam uładzić się w sobie i odnaleźć w coraz agresywniejszym i zatomizowanym świecie, są rodzajem azylu – dlatego szczerze je polecam.
Poznańska poetka dba o estetykę otoczenia swojego słowa, a środki techniczne (format, jakość papieru, oprawa), jakie oddaje do dyspozycji swoim autorom Biblioteka „Tematu” , temu sprzyjają. Na 72. stronicach tomu odnalazłem dziesięć ilustracji – fotografii autorstwa Kaliny Izabeli Zioła. Są to wyraziste fragmenty architektury, dobrze komponujące się z ładem emocjonalnym, subtelnością i solidnością tej poezji.

Kalina Izabela Zioła: Okno niepamięci, Biblioteka „Tematu” nr 69, Bydgoszcz 2013

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.