Czas na słowo (Jan Zdzisław Brudnicki o poezji Ireny Stopierzyńskiej)

Irena Stopierzyńska: Pod łukami gotyckiej alei

Z początku miałem zamiar do tytułu wstawić słowo: ogrody. Bo w tym tomie Ireny Stopierzyńskiej, który jest piątym zbiorem wierszy autorki, zatytułowanym: Pod łukami gotyckiej alei, jest nastrój sugerujący, że w obrazie całościowym świata zostało coś z raju. Są odsłony pór roku: na wsi i w mieście, choć w mieście zamiast ptaków popiskują komórki.

Na wiosnę maszerują społeczności kwiatów. Odbywa się misterium wskrzeszenia zieleni. Latem słucha się muzyki letniego deszczu, a zbratanie z nim odbywa się na spacerach w górskich dolinach, w czasie odpoczynku, gdy wykona się prace w ogrodzie i w OGRODZIE. Potem następuje jesienna ucieczka słońca, szaruga. By wreszcie zimą sięgnąć po stworzeń obcowanie w czasie dokarmiania ptaków, żeby dostrzec skrzydlatych psalmistów. No i wreszcie cezura Nowego Roku z jego spektaklem petard.
Ale poza obrazem ogrodu jest tu też przesłanie słowa dobytego z rozświetlających się myśli, a więc słowa przenikającego ciemności, cow środowisku ludzi z dysfunkcją wzroku ma swoje nacechowanie podobne do pojęć: światła, oświecenia i tym podobnych. Tu chciałoby się krytykowi przypomnieć, że w literaturze od doby Oświecenia wyodrębniało się literaturę, która – mówiąc metaforycznie – nie zadowalała się instancją człowieka. I tę, której krąg ludzki wystarczał. Rousseau pozostawił aforyzm: nie istnieje człowiek, który mógłby mi wystarczyć. I poeci romantyczni za nim zawołali: Ucztą jest życie, odnowić człowieka.
A drugi rodzaj pokory wobec świata, to być wiernym obserwatorem, rejestratorem, suflerem. Miron Białoszewski maksymalnie chował się za kulisami narracji. Był reporterem prywatnej gazety. Zbierał odrzuty codzienności. Słuchał rozmów. Cenił przekaźników. Docierał do pustki życiowej, do mowy ciała i fizjologii. Wyższa instancja zajmowała go tylko jako fenomen DRUGIEGO.
Zrobię może takie wyznanie, że w dotychczasowych tomach Ireny Stopierzyńskiej źle znosiłem przejawy dydaktyzmu. W tym tomie wreszcie mi to nie przeszkadza. Wyższa, pozaludzka instancja została bowiem ujęta w formę poezji psalmów, w sytuacji zmieniającego się szybko świata. Świat jest też księgą do czytania i to upragnioną księgą, jeżeli wzrok odmawia posłuszeństwa.
Metafora poetycka i metafora codzienności jest wglądem w sens świata. Bo mamy prawo cieszyć się piękną pogodą, odbudowywać, co zostało stracone, dziękować za to, co minęło, biegać po górach...
bo ucztą jest życie
potem pójdziemy do Domu.
Ale wcześniej musimy odwołać się do wyższej instancji, żeby też się z życiem pogodzić. Długa jest litania powinności i zawodów, które trzeba przejść i przecierpieć. Trzeba się pogodzić ze stratą, porzuceniem, niespełnieniem, z uszczypliwością, przemijaniem złego i dobrego, zawiedzioną nadzieją, z cudzą pychą. Dla literatów zadanie specjalne: przeżyć pomijanie przy literackim stole. Trudne to zadanie, Pani Ireno. Nawet mamy jednego tego samego niemądrego paszkwilanta, który czepia się nas jak rzep psiego ogona. Godzić się z tym? Brrryyy. Chyba, że w krajobrazie końcowych wierszy tomu, wśród świętowania świątków i flanerów[1]. No to zacznijmy od początku:
kartka wyrwana z notesu
by zapisać coś ulotnego
dłoń powoli podnosi
filiżankę kawy do ust
namysł...
czas na słowo.

Nota biograficzna
Pierwszą pasją Ireny Stopierzyńskiej, autorki piątego tomiku poetyckiego pt. Pod łukami gotyckiej alei, było dziennikarstwo. Po ukończeniu studiów filozoficznych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, pisała artykuły, recenzje, reportaże, eseje do kilku czasopism, m. in. do miesięcznika „Więź” i tygodników: „Literatura” i „Niedziela”.
Dzięki stypendium belgijskiego uniwersytetu w Louvain, podjęła i ukończyła tam studia dziennikarskie. Po powrocie do kraju pracowała kolejno w paru instytucjach podległych Ministerstwu Kultury, między innymi w Instytucie Kultury.
W 1981 r. przeszła do pracy w redakcji „Więzi”. Ale po kilku latach, z racji pogarszającego się wzroku, zmuszona została do przejścia na rentę. Uzyskany wolny czas pozwolił na ujawnienie się innych możliwości twórczych: pojawiły się wiersze i prace plastyczne - tkaniny artystyczne, malarstwo i rysunek. Dzięki temu mogła brać udział w wielu wystawach i konkursach literackich; niejednokrotnie otrzymywała nagrody i wyróżnienia jako ich laureatka.
Od kilkunastu lat jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, a od 2010 r. także Związku Literatów Polskich.
Aktywnie działa w Klubie Twórczości „ŻAR” przy Okręgu Mazowieckim PZN. Prowadzi w ramach tego Klubu grupę literacką „Poetica”, jest członkiem kolegium redakcyjnego kwartalnika „Sekrety ŻARu”.
W 2000 r. ukazała się jej pierwsza książka: wywiad-rzeka ze znaną i cenioną doktor teologii, Stanisławą Grabską pt. Ciekawość nieba, ciekawość ziemi, wydaną przez Bibliotekę „Więzi”. W następnych latach ukazały się kolejno cztery tomiki poetyckie: Z koszyka słów wybranych – 2004; Doskonałość Twą odgaduję – 2006; Powolne zmierzchanie błękitu – 2007 oraz Pejzaże słowem oplecione – 2010.

[1] Irena Stopierzyńska, Pod łukami gotyckiej alei, ilustr. autorki, Warszawa 2012, Wyd. Komograf, 112 ss.

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.