Zbigniew Gordziej: Zrozumieć, by przebaczyć (o książce Jerzego Fryckowskiego Zanim zapomnisz)

Zbigniew Gordziej

Opublikowanie wyboru wierszy jest obarczone szczególną odpowiedzialnością. Trzeba spośród setek albo tysięcy utworów wyłowić te, które najpełniej ukazują dorobek poety. W tym celu należy poskromić nadmiar emocji i pokierować się rozwagą, by powstała wartościowa konstrukcja tomu. Oczywiście zdarza się i tak, że co innego odpowiada autorowi, a co innego czytelnikowi. Jednak konsekwencje publikacji ponosi poeta – otrzymuje pochwałę albo spotyka go dezaprobata. Ważne, by twórca i odbiorca tekstów nie mieli poczucia straty czasu, zajmując się wolumenem.

Jerzy Fryckowski, poeta, satyryk, krytyk literacki, dziennikarz, animator kultury, fan grup rockowych Deep Purple, Budgie, Uriah Heep i The Doors, nauczyciel polonista mieszkający w Dębnicy Kaszubskiej, opublikował wybór wierszy „Zanim zapomnisz”. Zamieścił w nim sto osiem utworów. Książka została wydana w serii Biblioteka „Tematu”. Szata graficzna publikacji jest wykonana starannie i przejrzyście. Na pierwszej stronie twardej okładki widnieje fragment obrazu Hieronima Boscha „Ogród rozkoszy ziemskich, Piekło”. To prawy panel tryptyku namalowanego w technice olejnej na desce. Całość powstała w latach 1480-1490 i obecnie znajduje się w muzeum Prado w Madrycie. W tej części tryptyku dominują barwy ciemne, które dobrze oddają klimat dzieła, a także uzmysławiają tragizm niegodziwego życia ludzi. Niderlandzki mistrz straszy widokami wyrafinowanych tortur, jakim są poddawani grzesznicy. Człowiek-drzewo, ukazany w centrum kompozycji, którego pień przypomina skorupę pękniętego jaja z umieszczoną w nim gospodą, ludzie obsługiwani przez ropuchę – wszystko to wywołuje przerażenie i niesmak. Czytając wiersze zamieszczone w „Zanim zapomnisz”, wiemy, dlaczego Fryckowski zdecydował się umieścić na obwolucie ten właśnie obraz. Zrobił to, bo sporo wierszy ma charakter moralizatorski; przy czym wątpię, by takie określenie podobało się autorowi. Ponadto w książce znajdują się rysunki i karykatury samego poety. Najbardziej podobają mi się wyolbrzymienia charakterystycznych cech Fryckowskiego wykonane przez Krzysztofa Tobołę, Andrieja Miercałowa i Jacka Frankowskiego.
Wybór zawiera wiersze o zróżnicowanej tematyce. Autor podejmuje tematy związane z psychiką człowieka, dotyczące relacji rodzinnych, umiłowania wielkiej i małej ojczyzny, erotyki, wierności psa, przyrody, patologii społecznej, cierpienia, śmierci i miłości. Dobierając utwory, Jerzy Fryckowski zadbał o to, by czytelnik mógł przez nie poznać jego filozofię życia oraz zapatrywania na niektóre zagadnienia egzystencjalne i metafizyczne. Odnosząc się do kwestii zasadniczej: pytania, jak żyć, nauczyciel z Dębnicy Kaszubskiej nie daje jasnej odpowiedzi, zdaje się odsyłać do słów Antoine'a de Saint-Exupéry'ego: „Życie nie jest ani proste, ani złożone. Jest”. Jednocześnie ma odwagę przyznać, że wielu rzeczy nie wie:
Naprawdę nie umiem ci odpowiedzieć
czy to Bóg ukarał dinozaury
i meteorem przysłonił im światło
(...)
nie wiem córeczko
być może psy idą do nieba
tak często modlą się wyciem o naszą rozwagę
(...)
nie wiem najdroższa
dlaczego Bóg wymyślił raka
przecież zdarzają się cuda
i włosy znowu odrastają czasami powraca wzrok
(...)
nie umiem ci odpowiedzieć
czy byłoby mniej wojen
gdyby pastuszkowie znaleźli w stajence
dziewczynkę
(„List do córki”)
W kontekście tego wiersza wolno twierdzić, że Jerzemu Fryckowskiemu nie jest obca myśl Blaise'a Pascala: „Jedni boją się, że Boga mogą stracić, drudzy boją się, że mogą Go znaleźć”. Poeta nie sumituje się ze swoich wątpliwości, jest gotowy na literackie i stricte życiowe osądy. Taka postawa świadczy o pokorze i przekonaniu, że nie da się postępować tylko rozumnie.
Z omówionym utworem koresponduje „List wigilijny do matki”. W utworze daje się zauważyć istotę zmartwienia, wynikającą z obawy o efemeryczne i niedojrzałe podejście syna do Boga. Rodzicielka z zaświatów daje mądre rady, przy czym na pierwszy plan wybija się prawda o potędze miłości do dziecka:
Syneczku, zapach siana gaśnie pod obrusem,
wciąż omijając Boga, modlisz się o matkę,
ja za twoje zwątpienie rumienić się muszę,
twoje grzeszne modlitwy przyjmować ukradkiem.
(...)
Synku, podziel opłatek, rodzina już czeka,
urosłeś mi tak nagle bez mojej opieki,
wiem, że nosisz mój obraz pod mokrą powieką,
też śnię, jak parzysz kawę, jak niesiesz mi leki.
Z wiersza można wnioskować, że poeta wsłuchiwał się w słowa matki i była to ważna nauka.
W środowisku literackim trwa dyskusja: pisać o prywatności czy o sprawach publicznych. Poetyckie „wypowiadanie” siebie jest bardziej popularne i łatwiejsze. Tworzenie strof o swoim życiu to dzielenie się tym, czego autor zaznał, co przeżył. Można twierdzić, że taka twórczość nosi znamiona autoterapii, a odbiorca nie zawsze ma ochotę z nią się zapoznawać, a tym bardziej „zaprzyjaźniać”. Pisanie o rzeczach publicznych wymaga dogłębnej znajomości tematu, który może mieć różne, nieraz skomplikowane aspekty; to także konieczność posłużenia się historią i innymi naukami. Czy wobec tego poetyckie „zajmowanie się” sprawami społecznymi i państwowymi jest na wymarciu? Nie. Przykładem autor recenzowanego zbioru. Przygląda się bacznie temu, co dzieje się w naszej ojczyźnie; niepokoją go fakty społeczne, historyczne, gospodarcze i kulturowe. Przy czym dostrzega korelację między tym, co ogólne, i tym, co prywatne:
Czasem jest bardzo daleko
a czasem tylko na rzut kamieniem
ma kształt półlitrówki wypitej na chorzowskim stutysięczniku
lub postać uprzywilejowanej Madonny
balansującej na bieliźnianym sznurze
rozwieszonym pomiędzy zlewem a kołyską
jej oczy to oczy kobiety myjącej nocami wagony (...)
(„Polska”)
Tadeusz Śliwiak, nieżyjący wybitny poeta krakowski, tworzył poruszające wiersze o przedmiotach codziennego użytku; pisał o butach, koszuli, igle. To były wiersze doskonałe warsztatowo i tematycznie, tym bardziej więc szkoda, że poeta nie został należycie doceniony. Także Fryckowski zajmuje się sprawami powszednimi, również tymi kłopotliwymi. Mamy wówczas do czynienia z formą biczowania społecznego, a czasem z aktem samobiczowania.
Macocho moja
nigdy nie odmawiam ciebie
i modlitwy
obejmuję za smukłą szyję
przelewam z pełnego w próżne
jesteś wtedy naga i kroplista
czysta
jak po pierwszej komunii (...)
(„Wódka”, Zbigniewowi Jerzynie)
Można rozprawiać o powyższych wersach, analizować je, coś udowadniać albo czemuś zaprzeczać, a można tylko odwołać się do aforyzmu Demokryta: „Żyjemy nie tak, jak chcemy, lecz tak, jak potrafimy”.
Pisanie erotyków jest samozdradzaniem się (pojęcie Tadeusza Peipera) w materii najbardziej osobistej. Trzeba szczególnego taktu, by przeżywaniu fizycznych i psychicznych uniesień nadać wymiar subtelnej spowiedzi. Poeta musi mieć świadomość tego, że wiersz może stać się przyczyną nie tylko literackich rozważań. Taka poezja ma moc potęgowania uczuć. W swoich erotykach Fryckowski uzmysławia znaczenie „współgrania” somy i psyche (co nie dla wszystkich jest oczywiste):
(...)
Rozbiorę cię tak byś słyszała lot ptaków
byś poczuła na sobie trzepot ich piór
niesiony z ciepłych krajów dzieciństwa
Rozbiorę cię tak aby było ci do twarzy z nagością
która rozpali tupot moich palców
i nawet pod groźbą snu
nie odwrócę się plecami
od twoich piersi
(„Rozbiorę cię”)
W poezji autora niniejszego tomu ważną rolę odgrywają zwierzęta, w szczególności psy, które są wierne i opiekuńcze. Wiele osób tego nie zauważa lub bagatelizuje taką prawdę. Więcej jest psów zranionych przez człowieka niż istot ludzkich pogryzionych przez te stworzenia. Mają dobry instynkt, potrafią wyczuć, kto jest dobry, a kto zły. Zasługują na poważne i przyjacielskie traktowanie. A skoro spotyka je krzywda od ludzi, to wezwanie Feliksa Dereckiego: „W sprawach gehenny zwierząt w naszym kraju nie wystarczy bić na alarm, trzeba bić po gębie” ma swoje kłopotliwe uzasadnienie. Jerzemu Fryckowskiemu to nie grozi, jest dobrym i mądrym przyjacielem udomowionego wilka szarego:
(...)
Wykrzykiwałem tylko imię psa
gdy wypływał na powierzchnię
a potem tuliłem do siebie
trzęsące się mokre futro
wybaczyłem mu wszystkie nieposłuszeństwa
i tych siedem uduszonych kaczątek
których puszyste duszyczki poszły do nieba
jak mawiała moja córka (...)
(„Skotawa”)
A skoro o relacjach między człowiekiem i psem, warto przytoczyć też fragment wiersza „Droga do Skarszewa”:
(...)
Potem przyszedł ten starzec, czuć go było moczem.
Jąkając się zapytał, czy może mam ogień,
bo tej zimy pod mostem takie chłodne noce.
Wziął pudełko zapałek i rzekł: „Zostań z Bogiem”.
I zostałem na drodze z Bogiem i psem moim,
który skomlał jak nigdy, bojąc się obcego.
A On, kiedy odchodził, w moich łzach się dwoił
i nie zostawiał śladów w topniejącym śniegu.
Z wierszy Jerzego Fryckowskiego przebija bogate doświadczenie, wiedza na temat zachowań ludzi i zwierząt, literacka i osobista pokora, a jego eksperiencja w zakresie warsztatu literackiego nie podlega dyskusji. Kredo życiowe, a także artystyczne tego poety można określić słowami Barucha Spinozy: „Nie płakać, nie gniewać się – ale zrozumieć”.

Jerzy Fryckowski, „Zanim zapomnisz”, wybór wierszy. Na okładce: Hieronim Bosch, Ogród rozkoszy ziemskich, Piekło. Autorzy rysunków i karykatur autora: Krzysztof Toboła, Czesław Guit, Teresa Ciepierska, Władysława Szproch, Andriej Miercałow, Wiesława Baszanowska, Jacek Frankowski oraz autor nieznany. Redaktor: Dariusz Tomasz Lebioda. Wydawca: Biblioteka „Tematu” nr 37, Bydgoszcz 2010.

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.