Eugeniusz Szulborski: Czas poetycki Mieczysława Czajkowskiego

Mieczysław Czajkowski

Pięćdziesiąt pięć lat pracy literackiej, osiemdziesiąt pięć lat życia Mieczysława Czajkowskiego, to doskonałe okazje do podsumowania Jego dorobku twórczego, okazja do przypomnienia osoby Jubilata i jego dokonań.

Mówi się zwykle, że każdą twórczość poznaje się najlepiej przez pryzmat życiorysu. Mieczysław Czajkowski mógłby obdzielić nim kilku przynajmniej początkujących dzisiaj literatów. Urodzony w rodzinie przedwojennego policjanta pełniącego obowiązki na rubieżach wschodnich międzywojennej Rzeczypospolitej. Wcześnie zasmakował sieroctwa, stąd pobyty w sierocińcach m.in. u księży Salezjanów w Supraślu, w zakładzie „Braciszków” na białostockich Bojarach, w sowieckim domu dziecka w Białymstoku a później w Kuryłach koło Sokółki. Pobyt w Supraślu zaowocował później piękną książką „Smak makucha” (MIND, Białystok 1992). Długie lata zamieszkiwania w jednej z białostockich dzielnic, noszącej nazwę Bojary, dały Czajkowskiemu temat do pięknych felietonów publikowanych w radio jako „Gawędy Karpa Mościchy” i w „Kurierze Porannym” pod nazwą „Korespondencja własna z Bojar”. Felietony w okrojonym wyborze weszły do książki „Odfrunęły ptasie uliczki” wydanej w 1996 r. przez Oficynę Wydawniczą STON 2 w Kielcach z okazji czterdziestolecia twórczości i siedemdziesiątych urodzin poety.
Pisząc o prozie Jubilata, trzeba byłoby sięgnąć do „Życia Białostockiego”, gdzie debiutował w 1956 r., do reportaży w „Nowym Nurcie”, „WTK”, „Za i Przeciw”, „Tygodnika Kulturalnego”, „Gazety Białostockiej”, „W Służbie Miłosierdzia”... Faktycznym debiutem książkowym M. Czajkowskiego była książka poetycka „W słonecznym chichocie” wydana w 1988 r. przez ZNP (jako mecenasa Nauczycielskiego Klubu Literackiego w Białymstoku) w serii „Drobiazgi” w miniaturowym nakładzie 45 egzemplarzy. Od 1988 r. M. Czajkowski zaczął wydawać książki średnio co dwa lata. „Legendy supraskie” (1989), „Pejzaż liryczny” (1990), „Białostockie ścieżki” (1992), „Jerozolimskie ślady” (1993), „To wszystko pamięć” (1994), „Katyński popielec” i wersja rosyjska „Jerozolimskich śladów” (1996). W 1999 r. ukazało się tłumaczenie „Jerozolimskich śladów” na język litewski.
Jan Leończuk w słowie wstępnym do „Pejzażu lirycznego” napisał, że /.../poezja Mieczysława Czajkowskiego jest /.../ poszukiwaniem nieustannym słowa najwłaściwszego, ażeby nazwać To, co jest w twórcy i To, co jest w wierszu najwłaściwsze /.../. Stanisław Stanik w „Słowie Powszechnym” z 30 grudnia 1991 r. stwierdził: /.../ Świat poetycki Mieczysława Czajkowskiego jest silnie zmetaforyzowany /.../ jawi się w wierszach urok ziemi podlaskiej /.../ przeżycie zewnętrzne i wewnętrzne. Charakterystyczne jest to, że co zewnętrzne przenika do wnętrza w okruchach świata: drobiny piasku, kropli deszczu, wiatru, wody, promieni słonecznych. Owe okruchy w operacji wyobraźniowej ulegają zmetaforyzowaniu, wchodzą w związek z pojęciami ogólnymi tworząc nową jakość. Pisząc o zbiorze „Katyński popielec” Waldemar Smaszcz zauważył: /.../ Ta formuła przenosi prawdę o Katyniu w krąg przeżyć związanych z chrześcijaństwem. Wobec zbrodni przerastającej ludzką wyobraźnię obrzęd posypywania głowy popiołem wydaje się niezwykle wymowny. A o samym Autorze powiedział w „Kurierze Porannym” z 11 września 1992 r. : /.../ Opowiada się on po stronie doświadczenia ludzkiej biografii, którego nie mogą zastąpić ani spekulacje filozofów, ani odkrywczość sztuki. W tej sytuacji poeta jawi się nie jako artysta powołujący do życia nowe światy, lecz wędrowiec przemierzający świat i odczytujący znaki /.../ Porusza się on /.../ wśród ogromnego chaosu, w którym przeważają znaki fałszywe, mylące /.../ Poetę musi cechować szczególna ostrożność. Nic dziwnego, że probież prawdy odnajduje on w słowie i sytuacjach utrwalonych w Księdze ksiąg, w Ewangelii /.../. Cytaty powyższe wskazują jak M. Czajkowski przeszedł od „poszukiwania najwłaściwszego słowa” do fascynacji „odczytywaniem znaków” w otaczającym nas świecie.
W twórczości poetyckiej Mieczysława Czajkowskiego można zauważyć kilka wątków dość ściśle ze sobą splecionych w jedną całość. Są tu obrazy z przeszłości, pamięć jako pulsujący czas, cisza i zaduma wypływająca z przemyśleń. W słowie poetyckim owe obrazy są ściśle powiązane z drugą pasją Mieczysława Czajkowskiego, malarstwem. W pracach olejnych, pastelach i gwaszach, utrwala Jubilat ciekawe uliczki miejskie, pejzaże, martwą naturę, podobnie jak w niektórych wierszach, gdzie portretuje ludzi, sytuacje, znane budowle zabytkowe (zobacz: „Szlome”, „Oczy Aronka”, „Tykociński kirkut”, „Mizar w Kruszynianach”, „Bohonicki mizar” w: „Pejzaż liryczny”). Do tego samego kręgu tematycznego wraca poeta w „Białostockich ścieżkach” i późniejszych książkach. W „Białostockich ścieżkach” M. Czajkowskiego fascynuje stary Białystok (zobacz: „W parku Branickich”, „Wiosna na ulicy Wiktorii”, „Ulica Wróbla”, „Konna wodopojka” i cały szereg innych wierszy). Waldemar Smaszcz o tych wierszach tak napisał w posłowiu do książki: /.../ I oto ów „stary Białystok” ożył (...) W stonowanych frazach, dalekich od jakiejkolwiek emfazy, ale tym bardziej wyrazistych. Nie jest to bowiem kwestia dystansu, lecz po męsku opanowanej artykulacji spraw, które czasami powracają we wspomnieniach, wraz z zapachem i kolorami dzieciństwa, innym razem w bolesnych przeżyciach, których mieszkańcom wschodnich obrzeży Rzeczypospolitej czas nie szczędził. Po wielu bohaterach tych wierszy nie pozostał nawet ślad na cmentarzu, ale pozostała przecież pamięć, jeśli nawet nie najbliższych (bo ich również zabrakło), to nieobojętnych sąsiadów i przynajmniej jednego wędrowca, który spacerując nocą i za dnia, błąka się w zaułkach ulic i zagląda do pustych dziś kamieniczek przeznaczonych na śmierć /.../. Jarosław Ławski w „Gazecie Współczesnej” z 29 lutego 1992 r. stwierdził, że /.../ U Czajkowskiego koncert wspomnień wiedzie ku czasom „odpamiętania” sytuacji zanurzonych w przeszłości dalszej niż ta, która ogarnia mizerne „ja” /.../ Czajkowski osiąga największy efekt poetycki wszędzie tam, gdzie słowo jest maksymalnie oszczędne, surowe, ogranicza się do fotograficznego zapisu i refleksji /.../.
Charakterystykę własnej twórczości i to nie tylko jednej książki, zawarł Czajkowski w słowie wstępnym do „Białostockich ścieżek”, gdzie napisał: /.../ Człowiek buntuje się przeciwko własnej niemocy, przeciw przemijaniu, przeciw śmierci domów, ulicy czy podwórka, z którego wyrastał powoli jak z ubranka. /.../ skoro tak już jest, że stare musi ustąpić miejsca nowemu, to niech przynajmniej pozostanie wspomnienie, chociaż na kartkach papieru /.../.
Mieczysław Czajkowski zatrzymuje czas białostockich ulic, Białostocczyzny, wydarzeń z naszej przeszłości, prosi Miłosiernego, by oddalił od nas kataklizmy i zło. Nie jest przypadkiem, że właśnie „Jerozolimskie ślady” szybko znalazły tłumaczy na języki naszych sąsiadów. W tej książce przecież M. Czajkowski pisze o miejscach „dotkniętych” wydarzeniami z „Pisma Świętego”, tu najbardziej zrealizował siebie w sensie poetyckim, znalazł własne słowo inspirowane ewangelią. I jak napisał Jan Leończuk w przedsłowiu, zawędrował /.../ do własnych zakamarków pełnych zaskakujących metafor, porównań /.../.
Ostatnio w jednym z wydawnictw jest interesująca powieść o naszym białostockim błogosławionym księdzu Michale Sopoćce, z którym Autor znał się osobiście.
Pisarstwo Czajkowskiego jest więc wielowymiarowe. Dotyczy resztek zabytków materialnych, polskości i nie tylko polskości, wymiaru duchowego pozostałego po minionych pokoleniach, przeżyć związanych z zetknięciem się z miejscami lśniącymi jak kamienie milowe w historii człowieka i ludźmi tworzącymi historię. W wierszu kończącym „Jerozolimskie ślady” napisał: Złoto dźwięczy fałszywie / Strojne szaty butwieją / Sławę wiatr rozwiewa / Jak plewy / Pamięć ludzka trawą / Porasta. Czas przemija więc też jak głos dzwonu. Czajkowski próbuje zatrzymać ów czas i wpisać w krwiobieg literatury. Właśnie taka postawa zasługuje na przychylność środowiska, stąd propozycja nagrodzenia Jubilata za całokształt twórczości i niebagatelne lata pracy literackiej.

Książki Mieczysława Czajkowskiego:
„W słonecznym chichocie” (1988)
„Legendy supraskie” (1989)
„Pejzaż liryczny” (1990)
„Białostockie ścieżki” (1992)
„Smak makucha” (1992)
„Jerozolimskie ślady” (1993)
„To wszystko pamięć” (1994)
„Jerusalimskie sledy” 1996, po rosyjsku)
„Odfrunęły ptasie uliczki” (1996)
„Katyński popielec” (1996)
„Jeruzalės pėdsakai” (1999, po litewsku)
„Czas coraz bliższy” (2001)
„Powrót Smętka” (2001)
„Wybór wierszy” (2002)
„Legendy supraskie” (2003)
„Tworzenie siebie” (2006)
„Odejścia i powroty” (2008)

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.