Andrzej Dębkowski: Poezja przesiąknięta kobiecością

Najlepszą drogą, żeby nauczyć się miłości, jest przyjaźń. Żeby się tak jednak stało, trzeba najpierw nauczyć się przyjaźni, a tego tak naprawdę możemy nauczyć się w rodzinnym domu, w którym miłość ma swoje należne miejsce... W którym rodzina - niczym silne, zdrowe drzewo - zapuszcza swoje niezwykłe korzenie głęboko w serca.
Anna Kajtochowa w 2007 roku ogłosiła swój nowy wybór wierszy z lat 1983-2007. „Rosa przedświtu”, bo tak nazywa się ta książka, jest swoistym alter ego tej znanej i lubianej krakowskiej poetki. W tomie znalazły się wiersze, które doskonale ilustrują nastroje autorki, która w sposób szczery, a jednocześnie nienatrętny dzieli się niezwykłym doświadczeniem swojego życia...

W tych niezwykle krótkich i prostych poetyckich strofach Anna Kajtochowa opowiada o czasie przepełnionym radością, oczekiwaniem i marzeniami:
Przystanąć
przed każdym
podeptanym kwiatkiem
Pochylić się
nad każdym
płaczącym dzieckiem
Odpowiedzieć
na każde życzliwe słowo
zatrzymać się
przed każdym
współczującym spojrzeniem
Cóż,
to prawda
coraz dłuższe są
nasze postoje
Kiedy czyta się te wiersze, to ma się nieodparte wrażenie, że w sercu poetki można znaleźć dobro, szlachetność i wspomnianą już miłość. Poetka zdaje się mówić, że warto podjąć ryzyko przyjaźni, bo potem człowiek mniej ryzykuje przy spotkaniach z innymi ludźmi - ma punkt podparcia, nie jest znikąd, ktoś doda mu odwagi, wesprze i pomoże przeanalizować niewygodną sytuację w całej prawdzie. Przyjaźń ma też potężną moc promieniowania - przyjaciele kreują wokół siebie bardzo pozytywny klimat, który łagodzi obyczaje, bo jest to klimat bardzo wymagający.
Kajtochowa doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest sama. Rodzina jest blisko, jak to tylko możliwe, ale jednocześnie zdaje się mówić kobiecym, filozoficznym tonem, że nawet mąż, nie jest w stanie pojąć - co naprawdę dzieje się w sercu kobiety, którą kocha...
Dźwigam
wiązkę chrustu
w lesie zebranego
To nie ja
niosę brzemię
to ono
mnie wiedzie
ścierniskami
bezdrożem
i grudniową drogą
A kiedy je zrzucam
pod drzwi pieca
to nie ono
to ja
w palenisku płonę
żywym ogniem palą
ramiona strudzone
W swoich wierszach poetka odkrywa drogi ludzkiego umysłu, wiary i zaufania. Autorka nie oszczędza swoich emocji. Nie dawkuje ich jak kropli... Jej emocje rozlewają się jak rzeka. Zdarza się, że są gorzkie, słone, czasami raniące. Ale obok nich - pojawiają się inne: ciche, kojące, uległe. Podąża ich ścieżką, ocierając łzy i zauważa jeszcze Kogoś, kto towarzyszy jej w drodze:
Bóg Ojciec
na witrażu
wizjonersko wznosi
wszechwładną dłoń
wskazuje
czas narodzin i śmierci
Zależnie od kąta padania światła
i spojrzenia widza
przy chrzcielnicy
widać tęczę
przy katafalku
ostateczny sąd
Niestety
punkt widzenia
nie od nas zależy
Jego Słowa wplecione w życie Autorki, niosą siłę i radość - mimo wszystko. On pomaga zaakceptować najtrudniejsze fakty i to On poszerza perspektywę miłości i tęsknoty. Anna Kajtochowa buduje swój poetycki świat, w którym, jak w życiu, nie ma ani dobrych, ani całkiem złych postaci. Jednak bohaterowie - niby zwyczajni, to jakoś trochę jakby nie z tego świata, bo przecież poeta nie jest kimś zwyczajnym, prostym. Losy jej bohaterów też są przewrotne - to wieje z nich nudą i sennym bytowaniem, to znów stają się zawrotnym życiem na krawędzi. Ani jednego, ani drugiego czytelnik pewnie wolałby nie próbować, jest jednak też coś, czego na co dzień w życiu nam brakuje - jakaś tajemniczość, nieuchwytne obcowanie z prawdą o życiu...
Kajtochowa w swoich wierszach bada granice pomiędzy istniejącym i nieistniejącym, pomiędzy rzeczywistym i wyobrażonym, rozmyśla nad kruchością życia i przemijaniem czasu, a więc dotyka najbardziej tajemniczych kwestii ontologicznych, unika pompatyczności i napuszenia. Jak to poetka robi? Całkiem prosto. Otóż Anna Kajtochowa jest doświadczoną poetką i pilnuje, by ani czytelnika, ani siebie nie znudzić. Zawsze więc poszukuje dla swych rozważań metody, który od najciekawszej strony pokazałby problem. Poetka tworzy dla niego inną, nową płaszczyznę napięć - czasami nastraja odbiorcę emocjonalnie, czasami przykuwa jego uwagę suchą wypowiedzią, by następnie rozbroić go naiwnym postawieniem sprawy lub pokazać odpowiedni obrazek. Jednak największą chyba zaletą poezji Kajtochowej jest wrażliwość na piękno natury i plastyczność krajobrazu. Poetka jest bardzo wyczulona na przyrodę i atmosferę, jaką przyroda stwarza:
Zielonym tatarakiem
okryłaś polanę
wysoko wzniosłaś
wieżę Babilonu
spojrzałaś wokół
z najwyższego szczytu
i rzekłaś do jaszczurki
pełznącej wzdłuż ścieżki
„nie mogę ci zapomnieć
że zostałaś gadem”
Moja ty
piękna przyjaciółko
w lesie tataraku (...)
Zapraszając odbiorcę do swego rodzaju poetyckiej wspólnoty, włączając go w rozważania o egzystencjalnych zagadnieniach, ustami podmiotu lirycznego wskazuje, jak błędna jest postawa człowieka wobec jego własnego życia. Podkreśla wagę ciągłego budowania międzyludzkich więzi miłości i współczucia, od których często przecież uciekamy. Nie stawia jednak czytelnika przed problemem, pozostawiając go samemu sobie, ale wskazuje najprostszą drogę wyrwania się z mroków obojętności. Mówiąc o miłości zawsze bowiem warto zadać sobie pytanie o jej rzeczywisty wymiar, choćby nawet wydawało się to nieco wyrwane z kontekstu. A jednak poezja ta nacechowana jest niezwykle silną ekspresją uczuć, bo w sercu poetki można znaleźć dobro, szlachetność i miłość - cechy tak rzadkie w dzisiejszych czasach... Twórczość poetycka Anny Kajtochowej to nic innego, jak promocja miłości do drugiego człowieka. Ta niezwykle subtelna kobieta opowiada o ludzkim sercu i duszy, a głównie o jej „ulotności”. Krakowska poetka wierzy, że tylko bycie dobrym ma sens. Dlatego w jej wierszach nie ma ani przemocy, ani codziennej szarpaniny. Dobroć - według Anny Kajtochowej - jest czymś naturalnym, tak samo jak i zło, ale to od nas zależeć będzie, którą opcję wybierzemy. To nie my wybieramy przemoc, rodzą ją sytuacje. Poezja Kajtochowej jest na wskroś przesiąknięta kobiecością i daje nadzieję, że w niezwykle zmaterializowanym i zdegenerowanym świecie jest jeszcze miejsce na coś dobrego, bez czego trudno byłoby nam żyć... Przynajmniej niektórym...

Anna Kajtochowa, „Rosa Przedświtu. Wiersze z lat 1983-2007”. Wybór i opracowanie: Marcin Kania. Projekt okładki, opracowanie graficzne tomu: Marcin Kania. Na okładce wykorzystano fotografię autorstwa Bogdana Wąwoźnego. Fotografia Autorki: Andrzej Walter. Wydawnictwo Naukowe DWN, Kraków 2007, s. 64.

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.