Andrzej Gnarowski: Świat odmieniany wielowarstwowo (o poezji Stefana Jurkowskiego)

„Świat odmienić na nowo może siła słowa” - Słonimski, i „Słowo objaśnione przez światło” - Przyboś. Identyfikacja świata wewnętrznego z zewnętrznym odbywa się na zasadzie poszukiwania wspólnego mianownika dla obu tych światów. Oto geneza mojego liryzmu - mógłby powiedzieć poeta Stefan Jurkowski - określając powiązania pomiędzy sobą a światem - z których powstają wiersze. To one bowiem stanowią zapis doznań psychicznych i moralnych współczesnego człowieka. I to jego (poety) „wysiłek jest wysiłkiem tysięcy pokrewnych mu istot pogrążonych w dziele przebudowy świata”.

Oto wiele mówiący fragment wiersza „Wibracje” z debiutanckiego tomu (pod tym samym tytułem 1969):
Nad światem roztrzaskana butla powietrza
Przerażenie litości kruszone gorącem
(...)
Człowiek mija człowieka i nie tonie w oczach
skrzydła słów zwinięte komu się otworzą
Świat Jurkowskiego, który istnieje w słowach, w wyobrażeniach, jest na tyle relatywny, że nie da się udowodnić jego „marności nad marnościami”. Żeby zachować w sobie silne poczucie człowieczeństwa potrzebna poecie ta liryczna moc poezji, którą znajduje się w radości życia, w świadomości tego, że z całą pewnością doświadcza świata. Istotą rzeczy zdaje się być zawsze problem egzystencjalny. Stanowi on istotę bytu pojedynczego człowieka (życie, śmierć, miłość).
Spójrzmy na „obrazek poetycki” w ramach którego najpełniej wyraża się temperament poety. Wiersz bez tytułu (również z tomu „Wibracje”):
Kiedy pomyślałem
dom sosna powietrze słońce
weszłaś w dom
zamieszkałaś w szumie sosny
a ja wyczuwałem cię w powietrzu oddychałem
tobą stwarzałem w słońcu
bogatszą o promień
wydobyty z wnętrza nocy
I byłaś ze mną z mego pomyślenia
pod jednym niebem w jednym skrzydle wiatru
szłaś ramię w ramię- ale już daleka
Bo drogi różne- czas tylko się zbiega
Takie wiersze powstają w wyniku wewnętrznych konfliktów, są psychologiczną potrzebą „odrysowania” jakiegoś faktu z życia- wynikają z sumy uogólnień- są próbą nazwania (w znaczeniu metafizycznym).
Stefan Jurkowski urodził się w 1948 roku w Tarnowskich Górach. Jako poeta zadebiutował w 1967 raku na łamach „Kierunków”. Jest autorem jedenastu tomów poezji. Uprawia również krytykę literacką, felietonistykę i publicystykę kulturalną. Siedmiokrotny laureat m.in. Łódzkich Wiosen Poetów, Listopada Poetyckiego w Poznaniu. Nagrody Młodych im. Włodzimierza Pietrzaka (1975), Nagrody „Poezji Dzisiaj”.
Od lat śledzę twórczość poetycką, jak również krytyczno-literacką Jurkowskiego i twierdzę, że jest jednolita i oryginalna. Jest w niej szczególne miejsce na „fantazję” czyli wyobraźnię- tzn. umiejętność posługiwania się takimi sposobami łączenia realiów, żeby w wyniku powstać mogła „rzecz” nigdy dotychczas nie istniejąca. W tomie „Wysokie lato”(1975) liryka poety jest zatem nieustannym usiłowaniem określenia wobec innych- własnej autentyczności:
Żyjemy tylko poprzez pamięć drugich
słowa istnieją gdy je ktoś usłyszy
(...)
lęk zostawiamy w załamkach kurtyny:
w jednej osobie widz i aktor lichy
z dymu na wietrze kładzie epitafia
(bez tytułu)
Kiedy procesy „kojarzeniowe” tworzą znane psychologom reguły, możemy mówić o „szczerości wyobraźni”. Wyobraźnia jest niewątpliwie w dużej mierze związana za sferą uczucia.
O tomie „Równowaga” (1980) Konstanty Pieńkosz napisał: „najbardziej autentycznie zabrzmiały dla mnie (...) wiersze osobiste, te, w których autor zdobył się na odrobinę przekonywującej szczerości, nieco autoironii, gdzie odsłonił twarz”.
Podczas tej odsłony dotrze do „głębokich doznań”, które są nie tylko własnością osobistą, ale własnością całego gatunku ludzkiego. Pozostańmy przy „lirycznym światopoglądzie”:
łowimy ciągle światło nieśmiertelne
lampę co ciężko poprzez wieki świeci
przybliżam do niej dwie otwarte dłonie
są jak abażur blaskom lęk niosący
(...)
i tak radośnie spoglądamy w okna
jakby nie wzeszły tam ładne cmentarze
(bez tytułu)
O kolejnym tomie Jurkowskiego, „Zagrożeniu” (1980), przywołuję znowu słowa Konstantego Pieńkosza: „Zagrożenie nie pochodzi z zewnątrz – zdaje się mówić poeta – lecz jest z nas. Wyznacza go ogólny stan zbiorowej moralności społeczeństwa.” Jej atmosferę duchową – czas, który jest w stanie oddać sprawiedliwość jako naturalnemu źródłu historycznej i etycznej wielkości. W tym znaczeniu również rzeczywistość poezji Jurkowskiego jest zmysłowa, ale „o prawdzie wiersza decyduje prawda przeżycia” - Jastrun.
Do ostatecznych czynności poety – jak wiemy – należy zapis wyznania z najbardziej osobistych doświadczeń:
ile we mnie chłopca
wierzącego w światło i słowo
ile we mnie starości
krzyku pękającego drzewa
które zabija własne owoce
(...)
jak wrócić
biegnąc wstecz przez ciemne korytarz lat i
stanąć p r z e d sobą
by zagrodzić drogę - -
(Elegia liryczna)
„Genesis” (1985) jest piątą książką poetycką Stefana Jurkowskiego. Poeta starannie określił swój czas – będąc autorem już tylu wierszy. Wyrazicielem treści najgłębiej przez siebie doświadczonych, najszczerzej własnych – takie było jego wewnętrzne prawo i taki nakaz moralny. Zwłaszcza wtedy, kiedy usiłuje wydobyć stałe komponenty psychologiczne swojej poezji, jej stawanie się – czyli genezę światoobrazu. Oglądanego w lustrze czasu:
nie mam początku ani końca
tylko na chwilę otworzyłem oczy
aby się przejrzeć w błyszczącym powietrzu
(...)
piękna choroba z której wyzdrowieję
gdy moją chwilę znów ciemność zabliźni
nadejdzie spokój po wielkiej podróży
(Trwanie)
Piękna choroba – poezja, która będzie dla poety (mam taką nadzieję) chorobą nieuleczalną, a w której ja dopatruję się niepowstrzymanej tęsknoty za naturalnym, pierwotnym życiem, za ogólnie pojętą prostotą...
W „Światach równoległych” (1987) czyli pierwszym wyborze wierszy Stefan Jurkowski – zdaniem Stefana Jończyka, autora wstępu do tejże książki, „wydobył się z anonimowej masy uprawiających poezję, stał się indywidualnością, jest dziś powszechnie zauważany”. Oprócz wierszy z tomów „Wibracje”, „Wysokie lato”, „Równowaga”, „Zagrożenie” i „Genesis” mamy również wiersze nowe. Są jakby idealnie „dopasowane” do materiału poetyckiego – do jego funkcji kreacyjnej. Ich rolą jest kontynuowanie raz przyjętego wzorca liryczno-refleksyjnego poddanego bezpośredniej wrażliwości poetyckiej – nieco wzbogaconej o specyficzne środki wyrazu jak: parodystyczna aforystyka, albo autoironiczny komentarz:
do moich rąk i nóg przywierają kamienie
czaszkę rozłupują kręte jak znaki zapytania błyskawice
moje usta wypowiadają nie moje zdania
spada ostatnia kropla światła
(W rozdwojeniu)
W „Poszerzaniu przestrzeni” (1993) poetycki świat poety zostaje jeszcze bardziej uwrażliwiony na niepokoje naszego czasu – zwraca się coraz częściej w stronę lęku zagubionego i rozdartego w sobie człowieka, bo coraz częściej „zmieniają się miasta / domy ulice ludzie / to co już było realne / znika poza granicą niemożliwości” – to wynik naszych wewnętrznych konfliktów z napierającą coraz silniej cywilizacją. Oto fragment wiersza co do którego (nie mam wątpliwości) autor liczył na szczególnie wyrafinowaną kulturę odbiorców:
wszelkie pomyłki z patrzenia na świat
hybrydy wyobraźni napięte do granic emocje
dające łatwy azyl tym kilku skurwysynom
którzy we mnie krzyczą o świętości
i szarą glinę z której moje ciało
gdy budzi się nad ranem wpada w śliski dzień
wiedząc że to co czuło – tylko się zdawało
niszczę i
stopniowo już mnie coraz mniej
(Poszerzanie przestrzeni)
W „Cierpliwości” (1994) Jurkowskiego skrywa się ogromna niecierpliwość. Od zmysłowej percepcji świata zewnętrznego, kiedy „ życie / pomniejszone do rozmiarów / atomu” do jego afirmacji – poeta okrywa swój poetycki pejzaż pewnego rodzaju melancholią, gdzie tęsknota dorosłych wiruje w okowach wszechświata, a „słowa coraz bardziej zagłusza /metaliczny szum obracającego się czasu”. Stąd rozdziały tego tomu „Cierpliwość”, „Zanik pamięci” i „Odpowiedź”, które obrazują świat zbudowany w jednolitym kręgu tematycznym, ale z wielkim bogactwem szczegółów. Kreowany słowem świat poety – to splot odniesień czasowych i przestrzennych. To elementy autobiograficzne – z których wybrałem fragment wiersza „Oglądanie ulic”:
Te same ulice widziałem kiedyś inaczej
Nie wiem jak – może szalał w nich wiatr
Albo słońce polerowało stare trotuary
Był jeden kierunek: ten który wybrałem
Nie ulega wątpliwości – poeta wybrał właściwy kierunek. W wierszu „Odpowiedź” trawiony sprzecznościami (przypomnijmy Księgę Genesis: gdzie człowiek pozbawiony był autorefleksji, póki nie zaznał owocu z Drzewa Wiadomości) wyznaje: „Nie daję żadnej recepty bo gdybym ją dawał / musiałbym zjeść owoc z drzewa wiadomości”.
Dziewiąta pozycja w dorobku poetyckim Stefana Jurkowskiego nosi tytuł „Rekonstrukcja” (1997). W tym przypadku znaczy to – że wiersze zawarte w tym tomiku potwierdzają dotychczasowe fascynacje poetyckie autora, ale zarazem stanowią próbę ich poszerzenia i zmodyfikowania. Człowiek ma silne predyspozycje do czynów destruktywnych – historia ludzkości dała nam także świadectwa żarliwych, niestrudzonych dążeń do lepszego poznania własnej natury i otaczającego świata, do głębszych przeżyć religijnych, do rozwoju sił duchowych. Spójrzmy na fragment wiersza „Nowa Księga Rodzaju”: „– powtarzalność nadziei nowa postać wiary i / usprawiedliwienie chaosu; / duch boży / wciąż się unosi –”.
Poezja w tomie „Rekonstrukcja” – to również wypowiedzi intymne. Intymnie zwielokrotnione i intymnie uzasadnione. Samotność wewnętrzna (przekonuje nas poeta) jest najwyższą formą alienacji. Mamy tu do czynienia z fenomenologią ludzkiej samotności i pokornego milczenia: „ z którego się obudzę do powszednich czynności / pomyślę / czy była jakaś ziemia?”. Ale, żeby usłyszeć to milczenie, konieczne jest pewne oddalenie się , dystans, który zezwala spojrzeć na to, co jest, jak na to co niewypowiedziane, ale realne i obecne w krajobrazach jak najbardziej poważnych:
Kiedy nocą patrzę w rozgwieżdżone niebo
Nie widzę nieskończoności ani tym bardziej za dnia
W żywym blasku – niby ekran
Zamyka perspektywę
Ocean też można zadeptać stopą
To tylko spora kałuża
I gdyby człowiek był większy (od czego ewolucja)
Zmieniłyby się proporcje
(Niedostrzegalne)
Gustaw Herling Grudziński napisał taką oto sentencję, od której prosta droga do zdefiniowania poezji z tomu, którego tytuł zupełnie bezwiednie kojarzy się z wezwaniem do akcji- czyli „Odezwa” (2002): „ Przechodzimy przez życie, gromadząc – świadomie lub podświadomie – odblaski naszego boskiego światełka. Zbierając dowody że coraz więcej wiedząc, coraz mniej potrafimy wyrazić słowami”.
Wobec tego sprawdźmy możliwości tej formy ekspresji jakim jest obraz. I zastanówmy się – czy możliwy jest obraz bez słowa? I jaką radość posiądziemy ze stworzenia „innej rzeczywistości”. Znaczy to, że człowiek nadal określa siebie jako istotę metafizyczną. Zaakceptujmy więc ujęcie „o zupełnie niecodziennej urodzie poetyckiej”:
Przychodzę do was ze śmiesznego świata
Jakbym w sen wchodził niemodne proporcje
Niósł poprzez łąkę betonu i stali
(bez tytułu)
Energia tej poezji – jest energią słowa, kiedy widzimy jak: „ Coraz bardziej kołysze się łódka wyobraźni” – uświadamiamy sobie siebie i świat, ten właśnie odmieniany wielowarstwowo, i oddajemy siebie światu:
Spójrz dalej
Spójrz poza słońce
Spójrz – chociaż nie możesz
Poza słowo
- napisał poeta w wierszu „Niepoliczalne” – a więc słowo dopełniło obraz. „obraz to roślina (Bachelard) która potrzebuje ziemi i nieba, substancji i formy (...) wielu obrazom często brak siły żywotnej, stanowią one bowiem zwykłe igraszki formalne, a nie są naprawdę przystosowane do materii, która mają zdobić.”
Przytoczmy jeszcze słowa Jacka Kajtocha, który recenzując „Odezwę”, zwrócił uwagę na rzecz niezwykle istotną:
„Nie mogę sobie odmówić jeszcze jednego cytatu z wiersza „Spotkanie z Noblistami”:
szymborska mnie śmieszy
miłosz mnie nudzi
nie wierzę we wszystkich świętych
poezji mieszkających w pałacach
metafor
I następuje niemal Gombrowiczowska, zakończona powodzeniem, akcja demistyfikacji, odarcia z aureoli wielkości.”
To prawda. Ironia, dystans, nierzadko pewien cynizm, a prawie zawsze sceptycyzm, wyznaczają tok wypowiedzi poetyckiej Jurkowskiego. Jest w tych wierszach drwina, ale nie dla samej drwiny. To poddawanie próbie utartych prawd i konwencji. Ustawiczne pytania, wyrastające z przeświadczenia o braku ostatecznej, kanonicznej prawdy; a także niewiara w możliwości poznawcze człowieka, skłonność ulegania konwencjom i patrzenia na świat poprzez wielowarstwowy pryzmat kultur, co daje zniekształcony obraz metafizycznej rzeczywistości.
Poeta wznosząc swoje konstrukcje słowne – wyznacza odmienny typ wyobraźni i obrazowania.
„Koło niedomknięte” (2004) mieści w sobie wiersze z lat 1969 – 2003. Książka ukazała się w 35-lecie debiutu książkowego autora. To drugi wybór wierszy „najważniejszych” i świadczy o powołaniu poetyckim, któremu autor w całym swoim dorobku twórczym pozostał wierny. Trafnie podkreślił to Stefan Melkowski, zwracając uwagę zwłaszcza na buntowniczość wierszy Jurkowskiego i budowanie przezeń własnego poetyckiego świata, który nie tyle neguje rzeczywistością zastaną, co pragnie ją uzupełniać i wzbogacać:
„Kontestacja jest więc całkowita i niezwykle ostra. Wręcz prowokuje. Wywołuje ostry sprzeciw. Jednak od tego jest poezja, by drążyć i prowokować. Druga część prezentowanej tu książki to jedna z najbardziej interesujących publikacji poetyckich w ostatnich czasach.” Stefan Jurkowski opisuje człowieka, który porusza się na obszarach kulturowych naszego globu. Kryje się w tym jakiś osobliwy optymizm, każący mu trwać bez wytchnienia. Poddawać się rozkoszy marzenia. Epistemologia połączona z radością pisania. Rzeczywistość składająca się ze słów...

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.