Jest we mnie miłość (szkic Renaty Batko o poezji Anny Pituch-Noworolskiej)

Nie jestem krytykiem literackim i bardzo dobrze. Nie piszę recenzji – jeszcze lepiej. Próbuję tylko namalować słowami obrazy, które rodzą się z obserwacji i emocji, z bytowania i trwania, ze świadomości i tego, co podświadomością nazwano. A gdy podejmuję się „namalować obraz” Anny Pituch-Noworolskiej, to tytuł tego obrazu brzmi: Miłość i harmonia. Bo to jest, w moim odczuciu, Anna. Anna Kobieta, Człowiek, Lekarz, Poetka. Wielokrotnie widziałam Panią Annę na różnych spotkaniach i wieczorkach literackich. Zawsze spokojna, wyważona, pełna wewnętrznej harmonii i sprawiająca wrażenie człowieka spełnionego. Nawet wówczas, gdy zdawała się dystansować od świata, odsuwać, kryć w cień, tak naprawdę afirmowała to, co ją otacza, a tym samym głębiej i wyraźniej wnikała w strukturę świata i przybliżała się do niego. Była wtedy w sobie, a jednocześnie poza sobą. Była z kimś, czymś, co jest daleko i była z nami.

Wieczór autorski Anny Pituch-Noworolskiej, prowadzony przez Prezes KO ZLP Magdalenę Węgrzynowicz-Plichtę, który odbył się 10.01.2013 r. w ramach cyklu „Niezatarte autografy” w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką”, połączony został z promocją najnowszego tomiku wierszy Autorki. I pomimo tego, że tomik nosi tytuł „Wiersze rozsypane” to wieczór wcale „rozsypany” nie był. Słuchaliśmy utworów Poetki zaczerpniętych z całego dotychczasowego dorobku /wyjątek stanowi proza poetycka p.t. „Gobeliny”/, a ja miałam wrażenie, że jestem niesiona spokojnym nurtem rzeki, który determinuje całe Jej życie. Nurtem tym jest miłość i podróże. I choć nie brakuje w wierszach Pani Anny odniesień i porównań związanych z jesienią oraz przemijaniem, to jest to poezja ze wszech miar przepełniona ciepłem i nadzieją. Pięknie powiedział o tym obecny na spotkaniu dr Jacek Kajtoch: „Spotkania z Panią są bardzo inspirujące”; „Aby tworzyć, trzeba znać ludzi i czasy, w których się żyje”; „ Aby tworzyć dobrą literaturę, trzeba być człekoznawcą”.
Pierwszy tomik poetycki pt.: „Bukiety czasu” Anna Pituch-Noworolska wydała w krakowskim Wydawnictwie SIGNO po ponad trzydziestu latach chowania wierszy do szuflady. Był to rok 2006. W tej poetyckiej książce z liryką /podkreślam „liryką”, gdyż dorobek Pani Anny jako profesora obejmuje wiele pozycji naukowych/ są wiersze, które powstały nawet w latach sześćdziesiątych. Z wczesnymi latami młodości obejmującymi okres szkolny związana jest historia, o której opowiadała podczas wieczoru sama Autorka. Pisząca „od zawsze” Pani Anna, wówczas nastolatka, wraz z koleżankami prezentowała podczas lekcji języka polskiego wiersze uznanej poetki Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, z małym jednakże dodatkiem, a mianowicie: wplatała pomiędzy utwory Pawlikowskiej wiersze swojego autorstwa, w czym, ku uciesze uczniów, wcale nie zorientowała się nauczycielka. Anna Pituch-Noworolska żałuje jednej rzeczy, a mianowicie, że nie potrafi malować. Ten niedosyt zrodził się z bogactwa obrazów jakie Autorka maluje w swojej głowie. Podobnie widzi gotowy wiersz. Wiersz zapisuje, przenosi na papier bez skreśleń, obraz chciałaby przenieść na płótno. Wykonując zawód, który wymaga nieustannej gotowości, niosący ze sobą radość narodzin, ale jednocześnie zmagania z chorobami małych pacjentów i niejednokrotnie bezsilność wobec tego, co ostateczne, poezja Pani Anny odzwierciedla to, co staje się dla jej duszy wytchnieniem. Przepełniona miłością, kochająca podróże i podróżująca, zafascynowana okresem Średniowiecza daje nam się poznać jako Kobieta pełna spokoju, a jednocześnie niezwykłej, dziecięcej wprost radości życia. Z zainteresowań Poetki i z jej wnętrza płyną kolejne tomiki.
Jako kolejny pojawił się w 2009 roku tomik pt.: „Jesienny księżyc”, a następnie zebrane jako „Wiersze rozsypane” utwory od 2009 do 2012 roku. Ponieważ podczas trwania wieczoru Poetka sama czytała swoje wiersze, a trzeba przyznać, że potrafi to czynić z wdziękiem i prostotą, mogliśmy usłyszeć w jej interpretacji kolejno „Wenecja II”, „San Giminiano”, „Santa Maria In Araceli” /to wiersze oddające ducha podróży do Włoch w tym ukochanej Wenecji/ oraz „Noc”, „Jesienna miłość”, „Gwiazdozbiory”, „Zakochani”, „Erotyk”, „Miłość”. Jak każdy wieczór, tak również wieczór poezji Anny Pituch-Noworolskiej ożywiony był tchnieniem muzyki. Uświetnił go swoim występem Adam Hliniak wykonując utwory na gitarę klasyczną. Były to „Sevillana”, „Romance de Amor” /Vincente Gomez/, „Malaguena” /Carlos Montoya/ i „Alegria”. Zamykając moje refleksje klamrą, powrócę jeszcze do osoby obecnego dr Jacka Kajtocha, który mówiąc o wierszach Pani Anny podkreślił, że to bardzo dobry pomysł, aby połączyć podróże i miłość, bo miłość towarzyszy nam przez całe życie, a życie to wędrówka. Stwierdził: „Pani znakomicie łączy te dwa motywy. To radość, że możemy Nowy Rok rozpocząć od dobrej poezji.”

Fot. Andrzej Makuch

 

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.