Czytelnia

Marek Łukaszewicz: Przemyślenia (cz. II)

Jednym potrzeba
przysłania horyzonty,
drugim otwiera
nowe perspektywy.
Kto jest panem siebie
służy innym z własnej woli.

Choć skąpiec ma twardy naskórek, to czuje aksamitność cennego kruszcu. Rozrzutnemu sakiewka ciąży kamieniem, niczym nieczyste sumienie. Trudno zaksięgować przypływy i odpływy morza.

************

Na liście ku sławie znajdziesz wielu nieszczęśników. Ci, którzy są rozpoznawalni pragną zmieszać się z tłumem. Mistrzem jest ten, kto już pozbył się piętna wybrańca.

************

Odraczając to, co nieuchronne przedłużamy tymczasowość. Bo choć na nic czujność strażnika, gdy wypala się kaganek, to jeszcze czas na powrót do źródła.

************

Obłok na niebie rozproszyć łatwo. Świadomość to laser, który przebije się nawet przez mur przesądów. Czy z drugiej strony muru ktoś na nas czyha?

************

Raz wielbłądem niekiedy mrówką, każdy niesie ciężar na swoją miarę. A w plecaku kamienie, jak na zaprawie legionisty rzymskiego, pomagają podnieść formę. Nikt nie zauważył, że w jednym z bagaży przemycono diamenty...

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.