Czytelnia

Irena Kaczmarczyk: Ręce

Annie i Jackowi Kajtochom

trudno było nie zauważyć
ich zaplecionych rąk

zaciskali w nich coraz mocniej
poniedziałki wtorki

potem już tylko chwile

które ściemniały się
nawet o świcie

marcowa noc rozplątała
ich palce

pięć spadło w błękit

pięć wznosi się po
grudkę ciszy

Kraków, 19.03. 2011

© 1920 – 2018, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.