Czytelnia

Elżbieta Musiał: Na śmierć zegarka przejechanego zimą przez samochód

XI
Ci Indianie ze szczepów słońca, wiatru
mawiali: my mamy czas, wy zegarki.
Z całą pewnością wiem to z cudzej wyprawy
w bezkresy. Podróżnik
o znanym imieniu napomknął o tym
w telewizyjnej audycji bodaj wczoraj,
tak, wczoraj.
Ci Indianie wciąż muszą być ze szczepów słońca,
wiatru,
śniegu.
Podróżnik o znanym imieniu w studiu
wzuwa bose stopy
ubrudzone
kurzem cywilizacji.

XII
Znikłeś mi z oczu.
Jakieś lato nam niechybnie przeszło.
Wiesz,
ten remont mieszkania
pozacierał ślady. Zmyślne pokrywanie farbą
jawnej pamięci. Wymiana podłogowej klepki –
jakże ona głucho
teraz stopie gada to swoje Nic.
Jej bezdusza długo jeszcze wdychać musi
ludzkie powietrze,
przeciągle,
by z czasem przystać
na przypadłość życia.

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.