Czytelnia

Andrzej Gnarowski: Krótki sen z apokryfem

Twój sen wpływa żyłami w moje sny
Wieczór nad miastem kołuje jak jastrząb
Którego nie zobaczysz na kliszach powietrza

Dotykam drzewa. Urosło nagle – przekwitające rdzawo
„w krew moją weszłaś cicho i tajemnie”
Pasemko nieba przepaską dla oczu

We śnie przybiegłaś nie pytając o nic
Z rozdartym sercem bólem kręgosłupa
Żółta forsycja pod kopułą nieba

Sen zapisuję – wyspy oceanom
„Pełen słów i oddechów jak ten moment zmilczeń”
Gdzie w wielkim zgiełku – odbieramy słowa

„Słowa, co zakazane w języku miłości”
Odtajały z pamięci – potem je dopadnę
„na dnie kropli żywicy z uwięzionym światłem”

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.