Czytelnia

Leszek Żuliński: Czy ta sarna biegnie?

Nie umiałem już wytrzymać zbyt blisko
tego pożaru serca, łuna paliła czoło,
żar wysuszał usta,
wyszedłem stamtąd
z poparzonymi rękoma, opalonymi brwiami,
twarzą rozpaloną jak czerwona tarcza słońca
lub wnętrze ogniska.

Bałem się,
by Małgorzata nie runęła,
podtrzymywałem ją do końca,
gasiłem;

teraz odpoczywamy
w cieniu doznanej przygody.

Hen, w dali,
płoną sztandary Hasiora;
bije od nich łuna naszej młodości zarzuconej,
naszej miłości o oczach zabitej sarny,
ale ta sarna biegnie jeszcze w naszej pamięci,
jeszcze nie wie, że padła.

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.