Czytelnia

Aldona Borowicz: Billboardy

Rozmowa z ciocią w Ameryce za pół ceny
Problem w tym że nie mam cioci w Nowym Jorku
Mówią że tu w Warszawie trzeba walczyć
Zapach sukcesu i noc z don Juanem
A technologia robi wciąż wrażenie
Wiesz On nareszcie ma niezły wózek
Ocean możliwości i tylko jeden port
Taniej niż najtaniej Sex shopy dla
Zmęczonych przybyszy z dalekich podróży
Ich krowy znamy jak dwa łyse konie
Więc może wzmocnię swą odporność na
Brzydotę ciała i przedmiotów pospolitych
A owocowa turbo zabawa wiecznie trwa
Jestem już blisko Zrób chrup Złote tornado gna
Włączam radio A tu pogoda i przeboje lata
W Argentynie wielki krach na giełdach
Nie bądź idiotą Kreaturą Kretynem Przybądź
Jestem już blisko Najpierw w prawo Później w lewo
i prosto I znów w lewo W prawo Na pewno
odnajdziesz swoje przeznaczenie biorąc
kurs na właściwy port

A ty zaprzedałbyś diabłu nawet duszę
Każdy powód jest dobry do świętowania przeceny
Niech żyją pragnienia Nie spoczniemy już nigdy
Dalej tniemy Odcinamy kupony Korzenie od sosny
Przestrzeń ma swoje potrzeby Lepiej Tak chcę
się wypowiedzieć Rachunek jest prosty
Dostarczam prasę najskuteczniej Dalej tniemy
Międzymiastowa Tu nastąpił przełom
Czy ciocia w USA jest zdrowa tylko za pół ceny
Problem w tym że to właśnie ja jestem chora
I nikt do mnie nie dzwoni z Ameryki a ciocia
od dawna spoczywa na wiejskim cmentarzu
Wśród starych dębów z kamiennymi ławeczkami

Osaczona jestem przez billboardy
jak czaple stojące na bagnistej łące
Wyczekują na jednej nodze aż dostaną żabę

English for you Polski dla wybranych

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.