Czytelnia

Jerzy Jankowski: Idę (a właściwie już jestem)

idę po ciebie
by nie powiedzieć że nadciągam
zimny deszcz mi towarzyszy i zacina
po twarzy. czasami kropla skaleczy usta
albo policzek
wtedy woda miesza się z krwią. wtedy
właśnie mówię sobie – twoja wina

idę po ciebie. najbardziej gdy śpisz nad ranem
wtedy noc ustępuje z bólem
to właśnie ten ból czujesz
po przebudzeniu. jest ciągle obok i ma kolor
najczęściej jest to kolor granatowy
ciemno granatowy

idę po ciebie
by nie powiedzieć że już
przyszedłem. twoja tak widoczna niepewność jest
odwrotnie proporcjonalna do odległości
która nas dzieli. coraz mniej

później wino będzie jak krew
a wina będzie krwią

stanę spokojnie za tobą
tuż za tobą. i dotknę cię
znienacka

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.