Czytelnia

Jerzy Jankowski: Nieco beznadziejnie

szamoczesz się wśród przyjaciół
kilku
a i to dobrze
bo można szamotać się samotnie

wstajesz z reguły rano
przed lustrem witasz go
czasem mrugniesz okiem
ale rzadko

wychodzisz
jeśli masz po co
rozmawiasz
jeśli masz do kogo
żyjesz
tak czy inaczej

smutny jest obiad samemu
albo z kanarkiem w klatce
choć jego akurat rozumiesz

pesel ci się starzeje
na nowe ubrania
przeznaczasz coraz mniej
co jakiś czas skreślisz numer telefonu
w notesie

kłaniają ci się już prawie wszyscy
na osiedlu
żegnasz jedenastego proboszcza
a łóżko masz coraz mniej wygodne

zadajesz sobie kilka pytań
bezskutecznie

nie mogę wiele dla ciebie zrobić
tak jak i ty dla mnie
ale mogę do ciebie powiedzieć
niech będzie pochwalony Jezus Chrystus

i robię to

© 1920 – 2017, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.