Czytelnia

Zbigniew Milewski: Senty

Żonie

To miejsce. Gryzą komary
szyję flaminga na ławce
gdzie w złotej jesieni
rozsuwa swetry Afryka
naszych ciał. W podkulturze
zachowania są nieistotne
jak skarabeusz na pustyni.

Jak piłeczki gorących jeży
turlają się po schodach
wysokich z widokiem
na monument sapera gdzie
wybuchła piramida od
pierwszych pocałunków.

© 1920 – 2018, Związek Literatów Polskich. Wszelkie prawa zastrzeżone.