Koleżanki i Koledzy 

Potrzebna nam większa internetowa aktywność oraz podjęcie działań, aby było lepiej, choć jak defetystycznie mawiają nieliczni – lepiej już nie będzie, gdyż „lepiej” już było. Wiara jednak czyni cuda. Tudzież obecność. A w dzisiejszych czasach obecność, a co najistotniejsze w tej materii, obecność (wirtualna) w sieci jest czasami ważniejsza niż obecność fizyczna i zmaterializowana.

I właśnie kilka słów a propos takiej obecności. Musimy zdecydowanie ożywić naszą stronę internetową Zarządu Głównego ZLP. Potrzebujemy tak zwanych szybkich publikacji: aktualności, newsów oraz zwyczajnych informacji czy ogłoszeń. Za sprawę z imponującą werwą zabrał się Kazimierz Kochański i działa bardzo dynamicznie. Jednak życie i wizerunek tej strony zależy od Was – od waszych tekstów: publicystycznych, krytycznych, eseistycznych i wszelakich przemyśleń publikowanych w olbrzymim rozproszeniu po całej Polsce. Teksty drukowane są bardzo ważne, ale dziś niemniej ważne okazują się teksty publikowane w internecie. Okazuje się, że mają coraz szerszy krąg czytelniczy, docierają do najmłodszych i docierają jakby wszędzie, słowem są niezbędne, aby uwypuklić żywotność i dynamikę bytu naszej pisarskiej organizacji.
Dzisiejszy świat jest (niestety) bardzo „na bieżąco” i w dobie tej błyskawicznej komunikacji (tudzież konkurencji informacyjnej) publikacja o wydarzeniu w więcej niż kilka dni po wydarzeniu trąci nieświeżością. Delikatnie sprawę ujmując. To tak działa prawie jak w agencjach prasowych, które przeniosły się również do sieci, w świat szybki i wirtualny. Wypadek w Szczecinie wydarza się w niedzielę rano, a już po kilku godzinach (wręcz!) informacja o tym dociera do naszych telefonów komórkowych. Oczywiście odczytujemy ją jeśli ktoś jest tego typu informacjami zainteresowany. Każdy ma tutaj wolny wybór.
Zapewniam Was, że ja wcale nie jestem taki „mądry i światły” w sprawach sieci, internetu czy komunikacji. Fascynuje mnie jednak to, że można dziś taką drogą wzniecić nawet rewolucję (patrz – ta arabska „wiosna” ludów sprzed kilku lat w północnej Afryce). I dlatego informatyk nauczył mnie jak małpę co gdzie „wstawić”, wkleić i jak. I tak sobie wklejam tam czy to zdjęcia czy teksty na bloga – czyli internetowy publikator (moich) treści. Potwierdzi Wam to Leszek Żuliński, który co kilka dni coś publikuje taką drogą i ma stałe audytorium czytelnicze w całej Polsce. To naprawdę dobrze działa jeśli wykorzystuje się to w mądrym celu.
To samo jest z listami mailingowymi. Wpisałem Nas wszystkich sobie w programie pocztowym na taką listę i mogę tak zwanym „jednym kliknięciem” natychmiast Was zawiadomić o czymkolwiek. Wpisuję swoją wiadomość raz i wysyłam jakby jednocześnie. Uwierzcie, że i to nadal mnie fascynuje.
Wracając do naszej strony ZLP. Niesłychanie ułatwia to propagowanie działań Związku. Dla młodych widać wtedy, że nasz Związek żyje, ba, tętni życiem. To kusi, aby być członkiem takiej społeczności. Przecież każdy z nas co chwilę coś robi. To trzeba opisywać i pokazywać. To kostki domina, które uruchamiają się geometrycznie. Tworzenie takiego nazwijmy to „szumu” informacyjno reklamowego pozwoliło, przykładowo, Irenie Kaczmarczyk zgromadzić na wieczorze autorskim ponad 100 osób. Czyli można i da się. Wiecie ile książek wtedy sprzedała. No, pewnie wiecie i tego nie trzeba opowiadać. To stanowi pewną alternatywę dotarcia do czytelnika. Ja wiem, że to ciężkie czasy, ale musimy walczyć. Właśnie tak...
Serdecznie Was pozdrawiam. Wybaczcie tę nieco długą litanię. 

Przesyłajcie swoje teksty do Pana Kazimierza Kochańskiego na adres mailowy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

członek prezydium Zarządu Głównego
Związku Literatów Polskich
Andrzej Walter